Tragedia, która wstrząsnęła Rosją

Kategoria: Za granicą

Był poniedziałek, 31 grudnia 2018 r. Na ulicach Magnitogorska panowała wszechobecna cisza. Ostatni dzień roku w Rosji jest jak Wigilia w Polsce. Była 6.02, kiedy niektórzy spośród mieszkańców bloku przy ul. Karola Marksa 164 obudzili się, nie wiedząc, co dzieje się wokół nich.

Przemysłowe miasto – Magnitogorsk mieści się w południowej Rosji, niedaleko granicy rosyjsko-kazachskiej. Pierwsza osada w tej azjatyckiej części Uralu została założona w 1743 r. Jednak dopiero w 1929 r. ruszyła budowa lewobrzeżnej części miasta, a w 1931 r. osada otrzymała prawa miejskie. Dziś liczy ponad 400 tys. mieszkańców. Powstanie i rozwój miejscowości był ściśle związany z pokładami rudy żelaza i budową huty żelaza.

Magnitogorsk to kluczowy ośrodek przemysłowy nie tylko w obwodzie czelabińskim, ale również w Rosji. Głównie za sprawą przemysłu hutniczego, koksochemicznego, materiałów budowlanych i maszynowego. Zaliczany jest niechlubnie do 25 najbardziej zanieczyszczonych miast na świecie. Prócz przemysłu w Magnitogorsku siedzibę ma wytwórnia fortepianów marek Rytm i Przyjaźń. To również rosyjski ośrodek naukowy. A z ciekawostek – w Magnitogorsku można przemieszczać się pomiędzy kontynentami, podróżując tramwajem na drugi brzeg rzeki (umowną granicę pomiędzy Europą i Azją wyznacza między innymi rzeka Ural).

Opis budynku

Budynek, w którym doszło do tragedii, mieścił się przy jednej z głównych ulic Magnitogorska – Karola Marksa, pod numerem 164/2. Wielorodzinny blok mieszkalny został zbudowany w 1973 r. Jego konstrukcja bazowała na technologii wielkopłytowej, tak charakterystycznej dla budownictwa tego okresu. Budynek był dziewięciopiętrowy i miał łącznie 12 klatek schodowych. Liczba mieszkań w całym bloku wynosiła 623, zamieszkiwało je około 1300 osób.

Tragedia zaczęła się o 6.00 nad ranem czasu lokalnego (w Polsce była 2.00 w nocy), a dokładnie o 6:02. W siódmej klatce bloku nastąpiła potężna eksplozja. Do wybuchu doszło najprawdopodobniej na pierwszym lub drugim piętrze. Potężny hałas i drgania, podobne do trzęsienia ziemi, obudziły mieszkańców. Dla wielu mogły być mylące, kilka miesięcy wcześniej takie zdarzenie nawiedziło Magnitogorsk – trzęsienie ziemi o sile 5,6 stopni w skali Richtera nastąpiło 5 września 2018 r. na Uralu, a jego epicentrum znajdowało się właśnie w obwodzie czelabińskim). Niektórzy uciekli z budynku. Według świadków po kilku minutach nastąpiła eksplozja, okna zaczęły pękać, a cała klatka schodowa runęła w dół. Płomienie objęły drugie i trzecie piętro, a także balkony na wyższych kondygnacjach. Jeden z mieszkańców relacjonował, że straż pożarna przybyła szybko i opanowała pożar. Zniszczonych zostało 48 mieszkań. Zawaloną część budynku zamieszkiwało 120 osób. Zameldowanych było 111 osób, dziewięć wynajmowało mieszkania. Rozpoczęła się walka z czasem. Z czasem, ponieważ każda minuta pod gruzami w takich warunkach atmosferycznych zmniejszała drastycznie szanse na przeżycie. Temperatura w dzień wynosiła –17°C, w nocy miała oscylować wokół –29°C.

Działania straży pożarnej i służb

W odległości kilometra od bloku mieszkalnego znajduje się jednostka ratowniczo-gaśnicza, która jako pierwsza przybyła na miejsce zdarzenia. Do działań zostali zadysponowani również specjaliści – grupa poszukiwawczo-ratownicza Centrospas, a także psycholodzy. Na miejscu akcji ratownicy pracowali na dwie zmiany. Jedna zmiana trwała cztery godziny, później następowała podmiana. Pierwszego dnia na miejscu akcji pracowało 575 osób i 123 jednostki sprzętu. Ze względu na niską temperaturę rumowisko było ogrzewane nagrzewnicami. Podczas akcji poszukiwawczej pracowali także ratownicy z psami ratowniczymi. W trakcie przeszukiwania gruzowiska ogłaszano co pół godziny ciszę, by móc usłyszeć dźwięki spod gruzów, które świadczyłyby o obecności żyjących poszkodowanych.

Na miejscu zdarzenia pracowało ponad 40 specjalistów z Centrum Pomocy Psychologicznej. Pomoc psychologiczna została zorganizowana zarówno na miejscu akcji poszukiwawczej, jak i w dwóch liniach telefonicznych. Na terenie Liceum nr 14 utworzono centralę operacyjną i punkt informacyjny o poszkodowanych. Zorganizowano również zbiórkę ciepłych ubrań, jedzenia i środków pierwszej potrzeby. W pobliskiej szkole, tymczasowym ośrodku zakwaterowania, pracowało około 150 osób. W stołówce szkoły zorganizowano gorące posiłki, zarówno dla ratowników pracujących na miejscu zdarzenia, jak i dla ofiar oraz ich rodzin. Poszkodowanych otoczyli opieką również duchowni.

Do sprawdzenia, jak wygląda konstrukcja jeszcze stojącego budynku oraz do oceny stabilności górnych części i struktur bloku, wykorzystano drony. Gruzowisko przy ul. Karola Marksa oświetlono reflektorami, aby ratownicy mogli kontynuować pracę również w nocy. Każda minuta była istotna, ludzie pozostający pod gruzami mogli umrzeć nie z powodu urazów, ale z zimna. Na terenie akcji ratowniczej rozmieszczono dwa namioty. Jeden – dla przedstawicieli władz, drugi dla centrum prasowego. Na miejscu katastrofy pojawił się m.in. prezydent Rosji Władimir Putin. Odwiedził także poszkodowanych przebywających w szpitalu.

Ratownicy za pomocą urządzenia do badania ciągłości konstrukcyjnej budynku metodą dźwiękową Strela-P zbadali struktury pięciu części bloku, w którym nastąpiła eksplozja. Metoda ta służy określeniu prawdopodobieństwa zagrożenia dalszym zawaleniem się bloku, polega na przystawianiu czujników do konstrukcji i analizie jakości nadawanego sygnału. Na miejscu wykorzystano ciężki sprzęt do odgruzowania i załadunku wywrotek. W ciągu zaledwie jednej doby z miejsca zdarzenia usunięto 37 wywrotek gruzu, resztek konstrukcji budowlanych i śmieci. W niecałą dobę służby przywróciły zasilanie energią elektryczną w ośmiu klatkach schodowych (od pierwszej do czwartej i od dziewiątej do dwunastej). Władze Magnitogorska wezwały wszystkie lokalne firmy gazownicze do przeprowadzenia dodatkowych kontroli w całym mieście.

Następnego dnia po wybuchu o godz. 9.00 czasu lokalnego podano aktualne informacje na temat liczby ofiar i poszkodowanych. Od początku akcji poszukiwawczo-ratowniczej odnaleziono i wydobyto spod gruzu 12 osób. Siedem z nich zmarło, nie było wśród nich dzieci. Pięć ocalałych osób, wśród nich jedno dziecko, zostało przewiezionych do placówek medycznych. Z godziny na godzinę bilans ofiar wzrastał. Tymczasem po ponad 30 godz. od zawalenia się budynku zabłysła iskierka nadziei. Ratownicy przeszukujący gruzowisko usłyszeli płacz dziecka. Po kilku próbach lokalizacji odgłosów znaleźli i wydobyli jedenastomiesięcznego chłopca. Można to określić mianem cudu. Dziecko owinięte kocem w łóżeczku przetrwało na niemal 30-stopniowym mrozie ponad 30 godz. Przetransportowano je do szpitala w Moskwie.

Ciało ostatniej ofiary wydobyto spod gruzów 3 stycznia 2019 r. Ostateczna liczba ofiar to 39 osób, wśród nich sześcioro dzieci. Przez cztery dni z gruzowiska usunięto około 2000 m3 elementów budynku. Na miejscu zdarzenia pracowało ponad 1300 ratowników, a około 200 wolontariuszy udzielało pomocy poszkodowanym w miejscach ich tymczasowego pobytu. 12 stycznia portal Gazeta.ru podał, że ósma klatka schodowa została wyburzona. Pozostałe części budynku (klatki od 1 do 5 oraz od 9 do 12) według specjalistów były bezpieczne. Trwały dyskusje na temat bezpieczeństwa konstrukcji i możliwości użytkowania klatki 6.

Wsparcie finansowe

Władze regionalne zobowiązały się zapewnić ofiarom miejsce tymczasowego pobytu w akademiku lub rekompensatę pieniężną za wynajem mieszkania w wysokości 15 tys. rubli na trzy miesiące. W związku z utratą własności każda rodzina, która mieszkała w mieszkaniu trzypokojowym, otrzyma 500 tys. rubli, 400 tys. rubli trafi do rodzin mieszkających w mieszkaniach dwupokojowych, 300 tys. rubli do zajmujących mieszkanie jednopokojowe. Rząd Czelabińska wypłaci 1 mln rubli osobom, które straciły w wybuchu członków rodziny, 400 tys. rubli tym, którzy odnieśli poważne lub umiarkowane obrażenia, a 200 tys. rubli osobom, które odniosły drobne obrażenia. Trzecie co do wielkości przedsiębiorstwo zajmujące się obróbką stali – Magnitogorsk Iron and Steel Works (MMK) ogłosiło, że zamierza przekazać ofiarom tragedii około 100 mln rubli.

Zakończenie

Nieoficjalnie jako przyczynę opisanej tragedii podaje się wybuch gazu. Statystyki zdarzeń, których przyczyną była właśnie wybuch gazu, w Rosji niestety wyglądają bardzo nieciekawie. W 2018 r. do 31 grudnia odnotowano 29 takich wypadków, ponad 80 osób zostało w nich rannych, a 14 zmarło. Tragedia z 31 grudnia 2018 r. jest najbardziej porażająca.

1 stycznia 2019 r. na pobliskiej ulicy doszło do kolejnego wybuchu. Nie nastąpił jednak w budynku, a w środku transportu. Zginęły trzy osoby. Przyczyna wybuchu podana przez rosyjskie władze to eksplozja przewożonych przez pasażerów dwóch butli z gazem. Niektórzy Rosjanie odnoszą się do tych informacji z pewną dozą nieufności i łączą ze sobą te dwa wydarzenia. Pozostaje czekać, aż biegli potwierdzą przyczyny tragedii, która wstrząsnęła Rosją.

 

mł. kpt. Renata Golly pełni służbę w KG PSP
fot. PAP

luty 2019