Dylematy dowodzącego

Kategoria: Szkolenia

Zamiar taktyczny to ustalenie priorytetów i celów działania ratowniczego oraz kolejności technik i sposobów ich realizacji. O powodzeniu akcji ratowniczo-gaśniczej podczas pożarów wewnętrznych zazwyczaj decyduje dokładne rozpoznanie i pierwsze decyzje. Dlatego tak ważny jest rozsądny i przemyślany wybór taktyki przez kierującego działaniem ratowniczym.

 

Doświadczenie zawodowe kierującego działaniem ratowniczym (dalej KDR) bardzo pomaga w adekwatnej ocenie zdarzenia. Jednak, jak pokazuje rzeczywistość, nie zawsze pierwszym KDR na miejscu zdarzenia będzie ten z największym doświadczeniem. Może to wynikać na przykład ze specyfiki danego rejonu operacyjnego. Zdarza się, że jednostka, która statystycznie rzadko uczestniczy w działaniach przy pożarach wewnętrznych, nagle staje przed poważnym wyzwaniem, jakim jest rozwinięty pożar w obiekcie mieszkalnym, przemysłowym czy użyteczności publicznej. Rozwijający się pożar wewnętrzny sam w sobie jest już groźnym zjawiskiem, nie mówiąc o tym, że ogień zamknięty w czterech ścianach niesie ze sobą dodatkowo niebezpieczeństwo wystąpienia zjawisk pożarowych niespotykanych przy pożarach na przestrzeni otwartej. Trzeba brać pod uwagę różne typy zapłonu gazów pożarowych czy wsteczny ciąg płomienia. Kumulowanie się gazów pożarowych wewnątrz budynku, potencjalne występowanie substancji niebezpiecznych (łatwopalnych, wybuchowych) to kolejne czynniki stwarzające zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi znajdujących się w miejscu zdarzenia, w tym samych ratowników.

Zamiar taktyczny przy pożarze wewnętrznym

Cele działań ratowniczo-gaśniczych zawsze będą takie same, natomiast w zależności od sytuacji będą się zmieniały priorytety ratownicze. I właśnie na ich podstawie KDR powinien podejmować decyzje (będące nierzadko trudnym wyborem). Sformułowanie zamiaru taktycznego zawsze poprzedzone jest rozpoznaniem sytuacji i oceną własnych możliwości. Na podstawie kalkulacji tych czynników KDR podejmuje decyzje i wydaje rozkazy bojowe. Możliwości to nic innego, jak dostępne na miejscu akcji siły i środki ratownicze. Ich brak lub niedobór będzie znacząco wpływał na podjęcie decyzji. Ocena sytuacji powinna uwzględniać wszelkie potencjalne zagrożenia (dla ludzi i mienia), a także konsekwencje wynikające z rozwoju i szybkiego rozprzestrzenienia się pożaru. Dopiero wtedy można przystąpić do sprecyzowania zamiaru taktycznego.

Niskie stany osobowe

W przypadku pożarów wewnętrznych zawsze najważniejsze jest uratowanie wszystkich zagrożonych osób i zwierząt, szybka lokalizacja źródła pożaru i ugaszenie stosunkowo niedużą ilością środków gaśniczych. Ważne jest również usunięcie z obiektu produktów spalania i rozkładu termicznego (dymu). Jednak nie zawsze jesteśmy w stanie zająć się tymi wszystkimi elementami jednocześnie. Dowodzenie to sztuka wyborów i kompromisów. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, gdy w płonącym budynku uwięzione są osoby, które nie mogą ewakuować się samodzielnie, a liczba ratowników na miejscu zdarzenia nie pozwala na podjęcie działań ratowniczych i gaśniczych równocześnie. Należy wówczas dokonać wyboru: gasić, czy ratować? Jeśli najważniejszym z priorytetów jest ratowanie życia ludzi, wybór ten wydaje się oczywisty. Jednak nadal wszystko zależy od konkretnej sytuacji i jej oceny. Bezpośrednie zagrożenie życia będzie wymagało natychmiastowych działań ratowniczych, co przy niewystarczającej liczbie ratowników może oznaczać nawet całkowite zlekceważenie sytuacji pożarowej. Z tak ekstremalną sytuacją spotkali się strażacy np. podczas gaszenia hotelu socjalnego w Kamieniu Pomorskim w 2009 r. Wówczas w początkowej fazie akcji nie było mowy o podjęciu działań gaśniczych, a cały wysiłek wszystkich obecnych na miejscu ratowników skierowany został na uratowanie jak największej liczby osób.

Co jednak w sytuacji, gdy ludziom zagrażają produkty spalania, a nie sam ogień? Nadal priorytetem jest ratowanie życia, a więc dotarcie i ewakuowanie osób nieprzytomnych oraz przebywających w zadymieniu. W takiej sytuacji jednak bardzo dobrym rozwiązaniem jest odizolowanie pomieszczenia objętego pożarem od reszty obiektu, miejsc, gdzie przebywać mogą osoby postronne. Najprostszy sposób to po prostu zamknięcie drzwi do takiego pomieszczenia. Można to także zrealizować przez powieszenie w świetle otworu kurtyny dymowej (co jest coraz bardziej powszechne). Daje to podwójną korzyść: po pierwsze ogranicza dalsze rozprzestrzenianie gazów i dymu w obiekcie, a po drugie zabezpiecza przed nagłym rozprzestrzenieniem ognia na inne pomieszczenia, co w sytuacji, gdy ratownicy zaaferowani są dotarciem do osób poszkodowanych, jest ważne z punktu widzenia ich bezpieczeństwa. Pożar zamknięty w jednym pomieszczeniu przestaje się rozwijać. Jest to obecnie bardzo popularny sposób czasowego wyeliminowania samego pożaru z listy priorytetów w sytuacji, kiedy z jakiegoś powodu nie można od razu podjąć akcji gaśniczej. Ponadto jeśli drzwi do pomieszczenia pożarowego są jedynym otworem doprowadzającym powietrze do strefy spalania, ich zamknięcie spowoduje spadek temperatury i wydzielanego ciepła.

Czy zatem zawsze ratowanie ma priorytet przed gaszeniem? Nie każdy taki pożar będzie od razu stwarzał bezpośrednie zagrożenie dla osób przebywających w obiekcie, co w toku rozpoznania powinno zostać ustalone. Czasem osoby przebywające w pomieszczeniach zamkniętych, odizolowanych przynajmniej przez jakiś czas od strefy zadymienia, nie będą stanowiły priorytetu ratowniczego. Tam sytuacja może przez pewien czas być stabilna, wyprowadzenie tych osób na zadymione ciągi komunikacyjne byłoby dużo gorsze. Lepszym rozwiązaniem wydaje się izolacja miejsca pożaru oraz przystąpienie do usuwania zadymienia z budynku, czyli zastosowanie wentylacji taktycznej. Po „wyczyszczeniu” obiektu z gazów pożarowych można ewakuować ludzi w sposób bezpieczniejszy dla nich albo przystąpić do gaszenia pożaru bez wprowadzenia ewakuacji. Jeszcze inna jest sytuacja, kiedy pożar zaczyna się dopiero rozwijać. Wtedy często to właśnie ogniem należy zająć się w pierwszej kolejności. Ma to skutkować szybkim zapanowaniem nad pożarem, tak by nie zdążył rozwinąć się do rozmiarów zagrażających życiu i zdrowiu. W tym scenariuszu działań potencjalna próba skupienia się na ewakuacji ludzi mogłaby zakończyć się znacznym pogorszeniem warunków pożarowych i w konsekwencji skomplikować całość działań ratowniczo-gaśniczych.

Widzimy więc, że prowadzenie akcji związanych z pożarami wewnętrznymi przy niewystarczającym potencjale ratowniczym sprawia, że osoba odpowiedzialna może sformułować różne zamiary taktyczne, które będą zależały od priorytetów ratowniczych. Jednak deficyt ratowników w pierwszej fazie działań to nie jedyny problem z jakim musi zmierzyć się kierujący działaniem ratowniczym.

Brak rozpoznania

Kolejnym problemem przy wypracowaniu zamiaru taktycznego może być niemożność przeprowadzenia pełnego rozpoznania sytuacji pożarowej. O tym, że rozpoznanie jest jednym z kluczowych elementów akcji ratowniczo-gaśniczej, nie trzeba nikogo przekonywać. Jednak przy pożarach wewnętrznych KDR nie zawsze jest w stanie pozyskać w toku rozpoznania na tyle dużo informacji, aby przyjąć właściwą taktykę działań. Przede wszystkim zdarzenie ma miejsce wewnątrz budynku, co uniemożliwia pogląd na całość sytuacji. Często nie wiadomo, czy są w środku osoby poszkodowane, w którym miejscu się znajdują i ile ich jest. Ponadto nie wiadomo, jaka jest skala samego zdarzenia i w jakim stadium rozwoju znajduje się pożar. KDR może czerpać przydatne informacje zwłaszcza z oznak zewnętrznych – tu bardzo duże znaczenie ma umiejętność „czytania dymu”. Jego kolor, prędkość, gęstość, dynamika, skłonność do szybkiego unoszenia pozwolą dowodzącemu umiejscowić ogień i ocenić stopień rozwoju pożaru. Obecnie właściwe rozpoznanie przy pożarach wewnętrznych to również rozpoznanie termowizyjne. Z uwagi na ograniczenia budowlane jedną z najpowszechniejszych taktyk stosowanych w ramach rozpoznania jest wprowadzenie rot gaśniczych, które równocześnie przeszukują obiekt, prowadząc dalsze rozpoznanie bojem. Kolejne decyzje będą uwarunkowane właśnie rozpoznaniem.

Może się zdarzyć, że rozpoznanie zostanie nienależycie wykonane, co może być brzemienne w skutkach. Pełne rozpoznanie 360° polega na obejściu całego budynku i sprawdzeniu go wizualnie ze wszystkich stron. Jednak w obiektach znacznych rozmiarów KDR często odwleka etap obejścia budynku dookoła, zwłaszcza jeśli widoczne są już oznaki pożaru od strony, z której strażacy przybyli. Nie należy lekceważyć dokładnego rozpoznania zewnętrznego, ponieważ może to skutkować przyjęciem błędnej taktyki. Łatwo wyobrazić sobie pożar w budynku wysokim na jednej z górnych kondygnacji, gdzie w toku rozpoznania KDR dostrzega płomienie wychodzące oknem i poleca sprawić drabinę mechaniczną lub podnośnik do okna w celu podania prądu gaśniczego, a równocześnie wprowadza roty od strony klatki schodowej. Co jednak w sytuacji, gdy z drugiej strony budynku w oknach płonącego mieszkania znajdują się osoby zagrożone? KDR nie wykonał pełnego rozpoznania i nie wiedząc o tym, wybiera jako priorytet działania gaśnicze, a nie ratowanie ludzi. Innym przykładem może być pożar kompleksu obiektów. Szybkie potwierdzenie pożaru i zaangażowanie sił i środków w działania gaśnicze może skutkować tym, że nie zostaną sprawdzone przyległe części kompleksu, gdzie mogą znajdować się zagrożeni. Może panować tam również silne zadymienie, nawet w znacznej odległości od miejsca pożaru. Takiej sytuacji może odpowiadać np. pożar garażu przylegającego do domu mieszkalnego. Jeszcze jeden przykład błędnego rozpoznania – pożar mieszkania w budynku wielorodzinnym. KDR na miejscu stwierdza ciemny dym wydobywający się z okna. Przekazuje informację o pożarze mieszkania i wysyła roty gaśnicze do działań, jednak z powodu złożonej konfiguracji obiektu nie sprawdza budynku z każdej strony. Sytuacja pożarowa po przeciwnej stronie wygląda nieco inaczej, z okna lokalu wydobywają się już płomienie, które powodują przerzut ognia powyżej, do innego mieszkania lub na palną konstrukcję dachu czy poddasza – o czym KDR dowie się, gdy już będzie za późno na właściwą reakcję. To tylko kilka przykładów, ale podobne sytuacje mogą zdarzać się w rzeczywistych działaniach każdego dnia, dlatego zawsze dowodzący powinni być wyczuleni na kwestię właściwego, pełnego przeprowadzania rozpoznania.

Skala zdarzenia

Zazwyczaj określenie: pożar wewnętrzny kojarzy się z pożarem mieszkania w bloku, czy pomieszczenia w domu jednorodzinnym. Jednak dotyczy ono każdego pożaru w ograniczonej kubaturze. Równie dobrze może to być pomieszczenie piwniczne, jak i hala magazynowa, duży sklep czy zakład przemysłowy. Oczywiście pożary dużych obiektów zdarzają się rzadziej, niemniej jednak do nich dochodzi. Późno zauważony pożar przy nagromadzeniu materiału palnego ma szansę rozwinąć się do znacznych rozmiarów. Widok zdarzenia takiej skali może zaskoczyć nie jednego dowodzącego akcją.

Bardzo często pożary obiektów wielkopowierzchniowych gasi się z zewnątrz. Jest to spowodowane głównie troską o bezpieczeństwo ratowników. Ogromne ilości ciepła wyzwalanego przez pożar mogą doprowadzić do częściowego lub całkowitego zawalenia stropu. Regułą jest, że działania prowadzi się według tego scenariusza, kiedy obiekty (i ich zawartość) wydają się być już stracone. Jednak w chwili dojazdu pierwszych zastępów sytuacja pożarowa może wyglądać zgoła odmiennie, a pierwszy KDR musi zdecydować, jaką taktykę zastosować. Pożar obejmujący nawet dużą powierzchnię nie musi być jeszcze w pełni rozwinięty. Dotyczy to zwłaszcza budynków o znacznej wysokości, jak hale czy magazyny wysokiego składowania. Gazy pożarowe, w których przecież zawarta jest zdecydowanie największa ilość ciepła, zanim zaczną oddawać to ciepło do wszystkich palnych materiałów, gromadzą się pod stropem i sukcesywnie, wypełniając coraz większą kubaturę, schodzą niżej. Przy dużej wysokości pomieszczeń etap ten trwa dość długo. Oznacza to, że ogień może objąć znaczną powierzchnię, zanim pożar przejdzie w przestrzenny, czyli w pełni rozwinięty. Z charakterystyki krzywej pożaru wiadomo, że mechanizm przejścia w pożar w pełni rozwinięty jest bardzo gwałtowny. Temperatura i ilość wydzielanego ciepła przyrastają wówczas bardzo szybko. Czas ten mierzony jest w sekundach. Aby przerwać ten proces należy schłodzić gazy, czyli źródło ciepła i wszystkie palne powierzchnie, potencjalne paliwa. Jedną z taktyk, którą można zastosować w celu niedopuszczenia do nagłego rozwoju i rozprzestrzenienia się pożaru, jest podanie tzw. szybkiej wody. Środek gaśniczy powinien być podany w sposób ciągły ze znaczną wydajnością i na całą zagrożoną powierzchnię. Istnieje więc konieczność zastosowania odpowiedniej armatury o znacznym zasięgu rzutu środka gaśniczego. W przypadku obiektów wielkopowierzchniowych tradycyjne prądownice mogą nie być wystarczające. Poza tym budowa linii gaśniczych zajmuje jakiś czas, a chodzi przecież o jak najszybsze działanie. Dlatego też w pewnych sytuacjach dobrym rozwiązaniem jest zastosowanie np. działek wodnych. Duży zasięg rzutu i wydajność podawanej wody umożliwiają zadziałanie w krótkim czasie na znacznej powierzchni pożaru. Taka taktyka ma jednak swoje ograniczenia. Przede wszystkim strażacy muszą dostać się jak najbliżej miejsca pożaru i mieć możliwość podania z zewnątrz wody bezpośrednio na pożar (co wymaga dostępności otworów, jak okna, bramy czy drzwi, przez które woda ta będzie wlewana). Aby pożar mógł się rozwijać, musi mieć stały dopływ powietrza, więc takie budynki rzadko kiedy będą szczelnie zamknięte. W przeciwnym razie zadymienie wypełniłoby obiekt, tłumiąc płomienie. Trzecim warunkiem jest otwarta przestrzeń – nieprzedzielona ścianami ani niezastawiona innymi przeszkodami, przez które woda się nie przedostanie. Trzeba jednak zauważyć, że podawanej w ten sposób wody szybko zabraknie, a wykonanie zaopatrzenia wodnego wiąże się ze zwłoką. Dlatego po sposób ten powinno się sięgać jedynie w sytuacji, gdy pożar jest stale dopowietrzany i w stadium tuż przed fazą rozwiniętą. Można powiedzieć, że to jedyna możliwość powstrzymania go przed rozgorzeniem. Dzięki takiej taktyce zyskuje się na czasie. Pożar naturalnie nie zostanie ugaszony, ale znacznie przygaszony i spowolniony. W dalszej kolejności należałoby wejść do obiektu z tradycyjnymi liniami gaśniczymi i go dogasić. Oczywiście niezbędne jest wykonanie zaopatrzenia wodnego lub wczesne zadysponowanie kolejnych zastępów, zanim pożar podniesie się na nowo. Rolą KDR jest określenie, czy taktyka szybkiej wody jest w danej sytuacji najlepszym rozwiązaniem. O ile pożar nie jest jeszcze bardzo rozwinięty, lepszym wyjściem będzie użycie rot gaśniczych ze standardowymi liniami niż zalewanie pomieszczeń dużą ilością wody, powodującą zwiększenie strat. Kiedy jednak pożar przejdzie w fazę w pełni rozwiniętą, taktyka ta może okazać się nieskuteczna, a dodatkowo spowoduje bardzo szybkie pozbycie się środka gaśniczego. Dlatego lepszym rozwiązaniem będzie przygotowanie zmasowanego natarcia po zgromadzeniu znacznych sił i środków.

Równie problematyczna decyzyjnie może być sytuacja pożaru nieodpowietrzonego, gdy gęsty, turbulentny dym wydostaje się z obiektu każdym możliwym otworem. Otwarty, silnie zadymiony budynek bez widocznego z zewnątrz spalania płomieniowego sugeruje, że miejsce pożaru może być położone z dala od wejścia. W takiej sytuacji w dużym obiekcie rozpoznanie termowizyjne z zewnątrz nie musi wcale dać dokładnego poglądu na sytuację pożarową. Jakie działania wtedy podjąć? Podanie wody na ślepo, kiedy nie widać strefy spalania płomieniowego, ma jeden pozytywny efekt: chłodzi gazy pożarowe, które mogłyby ulec zapaleniu po zmieszaniu się z powietrzem. Takie działanie jednak nie wpłynie bezpośrednio na sam pożar. Niewątpliwie najskuteczniejszą formą gaszenia pożaru jest podanie środka gaśniczego na materiały spalające się. W tym celu trzeba jednak wprowadzić ratowników do wnętrza budynku. Przy wielkopowierzchniowym, silnie zadymionym obiekcie jest to również dosyć niebezpieczna taktyka dla samych ratowników. Obowiązkiem KDR jest zapewnienie jak największego komfortu pracy. Odpowiednie wyposażenie rot gaśniczych m.in. w sprzęt termowizyjny, zapewnienie asekuracji to tylko niektóre detale zmierzające do tego celu. Dobrym rozwiązaniem jest wytypowanie jednego pełnego zastępu ratowniczego jedynie na potrzeby niesienia pomocy zagrożonym strażakom. Należy wspomnieć i o innych taktykach zwiększających bezpieczeństwo działających w budynku ludzi. Najważniejszą z nich jest zarządzanie ścieżką przepływu gazów pożarowych i powietrza. Jeśli uda się zamknąć obiekt, czyli wszystkie otwory, którymi wydobywa się dym, a do środka zasysane jest powietrze, można tak pokierować przepływem tych gazów, że będą w dużo mniejszym stopniu zagrażać ratownikom. Wykonanie we właściwym miejscu otworów odprowadzających dym z budynku (np. w dachu obiektu) przy wsparciu wentylacją nadciśnieniową pomoże w szybkim czasie pozbyć się tego groźnego medium, które jest zarówno paliwem, jak i nośnikiem bardzo dużego ciepła generowanego przez pożar. Ponadto przed usunięciem gazy te można dodatkowo schładzać, podając wodę do środka również przy zamkniętym obiekcie, wykorzystując lance gaśnicze wprowadzone np. przez dach, ściany czy zamknięte drzwi. Zabezpieczy to przed zapaleniem się gorących dymów pirolitycznych w kontakcie z powietrzem. Chłodzenie dymu oraz zarządzanie przepływami są podstawowymi taktykami stosowanymi podczas gaszenia pożarów wewnętrznych w sytuacji dużego zadymienia, nie tylko w odniesieniu do obiektów znacznych rozmiarów.

Presja czasu

Stare powiedzenie, że pośpiech jest złym doradcą, odnosi się także do wszelkich działań ratowniczych. Decyzje podejmowane pod presją czasu obciążone są większym ryzykiem popełnienia błędu. Presja ciążąca na KDR w przypadku gaszenia pożarów wewnętrznych jest tym większa, im bardziej rozwinięty jest pożar i im więcej jego widocznych oznak. Mają na nią wpływ także informacje o osobach poszkodowanych i zagrożonych mogących nadal przebywać w obiekcie, a także zachowanie osób postronnych i świadków zdarzenia. Efektem tego może być pośpiech w ocenie sytuacji, skutkujący brakiem pełnego rozpoznania. Nawet jeśli rutynowe działania zostaną podjęte jeszcze przed wykonaniem pełnego rozpoznania, należy pamiętać o tym, aby jak najszybciej powrócić do obejrzenia całego obiektu ze wszystkich jego stron, jak również przeprowadzenia wywiadu dotyczącego mogących znajdować się wewnątrz budynku osób i materiałów.

W wielu podręcznikach dla strażaków można przeczytać, że pierwszą czynnością zastępu ratowniczego po dojeździe na miejsce zdarzenia jest zbiórka przed wozem. Przy rzeczywistych działaniach ten element zupełnie się pomija. Ale niezmiennie to dowódca podejmuje kluczowe decyzje i wydaje polecenia załodze. Dobrym zwyczajem jest ćwiczenie przez KDR z podległymi mu ludźmi różnych wariantów działań oraz podział obowiązków według funkcji w zastępie – pozwala to oszczędzić czas na wydawanie poszczególnych rozkazów. Wypracowanie pewnych standardów i regulaminów na pewno zaowocuje w sytuacji, gdy na podjęcie decyzji i działanie nie będzie zbyt wiele czasu. Dobrze wyszkolony ratownik bez wyraźnego polecenia będzie wiedział, co należy do jego obowiązków przy akcji i jaki sposób osiągnięcia zamierzonego celu będzie w danej sytuacji najlepszy. Zadaniem KDR będzie jedynie, w miarę potrzeb, korygowanie i kontrolowanie podejmowanych przez strażaków czynności.

Opisane problemy mogą mieć mniejszy lub większy wpływ na kierującego działaniem ratowniczym podczas podejmowania przez niego zamiaru taktycznego. Jednak nawet najbardziej doświadczony KDR i najlepiej dobrana taktyka nie gwarantują pełnego sukcesu w działaniach ratowniczo-gaśniczych, jeśli zespół ludzi prowadzący te działania nie będzie dobrze wyszkolony. Podczas gaszenia pożarów wewnętrznych równie często występują problemy generowane przez samych strażaków. Powodem większości z nich może być brak umiejętności oraz bagatelizowanie zagrożenia. W najgorszym scenariuszu może dojść do wypadku ratownika, co jest dramatem dla każdego dowodzącego. Najlepszym możliwym sposobem, by takie sytuacje nie miały miejsca, jest nieustanne doskonalenie zawodowe. Wszak powinnością każdego strażaka jest szkolić się!

st. kpt. Rafał Antosik jest zastępcą dowódcy zmiany w JRG SGSP
fot. Piotr Zwarycz

 

kwiecień 2018