Historia i tradycja

Straż pożarna w „fabryce śmierci”

Kategoria: Historia i tradycje

Dzieje strażackiego komando w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz należą do tych mniej znanych historii. Okazuje się jednak, że istniało – i to nie na zasadzie wyjątku, lecz reguły.

Początkowa funkcja obozu koncentracyjnego, czyli trwałe lub czasowe odizolowanie niebezpiecznych dla reżimu nazistowskiego ludzi, w miarę jego rozbudowy uległa modyfikacji. W niedługim czasie duże skupisko ludzi posłużyło również jako rezerwuar bezpłatnej siły roboczej, którą wykorzystywały usytuowane wokół KL Auschwitz-Birkenau fabryki, szczególnie zakład IG Farbenindustrie, ale i choćby leżące w pewnym oddaleniu zakłady przemysłowe Górnego Śląska, Zagłębia Dąbrowskiego i Krakowskiego. Okazało się, że obóz-moloch pełni ważną rolę gospodarczą. Tak ważną, że koniecznością było zapewnienie sprawnej ochrony przeciwpożarowej kompleksu Auschwitz-Birkenau.

 

Początki

Obozowa straż pożarna w KL Auschwitz nie była niczym szczególnym. W nazistowskich Niemczech podobne powstały także w innych obozach, na przykład w KL Buchenwald czy KL Sachsenhausen. Podstawą prawną istnienia Feuerwehrkommando w KL Auschwitz był okólnik komendanta obozu Rudolfa Hoessa z 4 marca 1942 r., który powołał obozową straż pożarną składająca się z więźniów. Określono w nim procedury alarmowe i zadania straży oraz wyznaczono 15 km promień wokół obozu, w którym miała ona działać. Obszar ten obejmował głównie kompleks KL Auschwitz (obóz główny, obóz Birkenau i podobóz Buna-Monowitz) oraz teren pozostający pod bezpośrednią jurysdykcją miejscowego garnizonu SS. Z czasem w zakresie obowiązków strażackiego kommando z Auschwitz znalazły się: przeglądy i konserwacja gaśnic, instalowanie hydrantów oraz budowa schronów przeciwlotniczych, czyli zadania znacznie bardziej rozszerzone niż obowiązki przeciętnej służby przeciwpożarowej na terenach okupowanych, która pełniła głównie rolę jednostek obrony przeciwlotniczej, to jest Luftschutzu.

Niemniej jednak prawie od samego początku istniały procedury związane z postępowaniem na wypadek wybuchu pożaru. W formie graficznej przygotował je Władysław Siwek (nr obozowy 5826 – bardzo wczesny). Pod koniec 1941 r. w KL Auschwitz zaczęto kompletować obsadę Feuerwehrkommando. Za jej dobór odpowiadał SS-Hauptscharführer Georg Engelschall. Z liczby 80 kandydatów wybrano w końcu 24 więźniów narodowości polskiej, jako dowódcę – Kommando Kapo – przydzielono Erika Klose, więźnia narodowości niemieckiej.

 

Struktura

Straż pożarna w KL Auschwitz działała nieprzerwanie do stycznia 1945 r., czyli do czasu wyzwolenia obozu. W sumie w jej składzie służyło 32 Polaków i czterech Niemców, a liczba czynnych członków nigdy nie przekroczyła 24 osób. Kommando składało się z trzech ośmio-, dziewięcioosobowych oddziałów. Jeden oddział brał udział w akcji, dwa pozostawały w gotowości.

Przyjęty podział wynikał z funkcji, które miał przypisane każdy ze strażaków. Miało to na celu optymalizację działania. W każdym z oddziałów znajdowało się pięciu funkcyjnych i trzech pomocników. Dowódca (Truppenführer), posłaniec (Läufer) oraz trzech przodowników. Funkcyjnymi byli: Wassertruppführer i jego pomocnik – odpowiadający za dostarczenie wody w linii gaśniczej, Schlauchtruppführer i jego pomocnik – odpowiadał za rozwinięcie linii gaśniczej oraz Angriffstruppführer, czyli prądownik z pomocnikiem. W trakcie działań zawsze musiał być obecny kapo. Więźniowie-strażacy musieli ciągle być gotowi do akcji, dlatego dyżurowali w systemie zmianowym. Skoszarowano ich razem początkowo na bloku 19, później na bloku 9 (24), a następnie 15.

Funkcję kapo pełnili początkowo niemieccy więźniowie kryminalni. Pierwszym był pochodzący z Opola wspomniany już Erik Klose, następnie Herman Holzgraever, a potem Sänger (imię nieznane). Pod koniec wojny zastąpił ich Polak, więzień polityczny Teodor Tamborski. Przez cały czas istnienia Feuerwehrkommando jego komendantem był SS-Hauptscharführer Georg Engelschall, a jego zastępcą Bauer.

Więźniowie-strażacy byli uznawani za grupę uprzywilejowaną, co w dużej mierze było zasługą komendanta SS-Hauptscharführera Georga Engelschalla. Trudno w tym miejscu ocenić, czy o jego podejściu przesądzały kwestie praktyczne, czy humanitarne. Ale samo zwolnienie z prac najbardziej wyniszczających, możliwość wyjazdu poza obozową bramę czy wykonywania czynności łamiących monotonię obozową stawiało strażaków w sytuacji lepszej niż innych więźniów. Wcale nie oznaczało to bezpieczeństwa – sytuacja ta była nieco lepsza, jak na warunki obozowe. Więźniowie-strażacy nie mogli być pewni jutra ze względu na panoszące się w KL Auschwitz choroby oraz możliwe wpadki przy tzw. organizowaniu żywności, która to działalność była karana z całą stanowczością – śmiercią. Warto wspomnieć również o fakcie, iż jeden ze strażaków, Ryszard Dacko, był poddawany eksperymentom medycznym, a kilku rozstrzelano pod Ścianą Śmierci.

           

Umundurowanie

Więźniowie-strażacy nosili odmienne ubrania niż reszta osadzonych, a takie same, jak członkowie orkiestry i obsługa kuchni czy szpitala. Były to białe, dwuczęściowe ubrania z czerwonym paskami: na plecach koszuli oraz na szwach spodni. Na lewym rękawie mieli czerwoną opaskę z napisem Berufsfeuerwehr der Häftlinge KL Auschwitz I O/S (Zawodowa Straż Pożarna obozu KL Auschwitz I Górny Śląsk). Do tego nosili pasiaste czapki, wyhaftowany czerwony trójkąt z literą P oraz numer obozowy. Wyjątkowo dostawali dwie pary wysokich butów. We wspomnieniach Feliks Cendrowski – członek straży wspominał, że ubrania te były powodem do drwin, więc w późniejszym czasie starali się ubierać się tak, jak inni więźniowie.

Straż posiadała profesjonalny sprzęt pożarniczy do prowadzenia działań gaśniczych, między innymi dwa samochody gaśnicze (większy Magirus Deutz z przyczepką oraz mniejszy Opel Blitz), motopompę przewoźną na podwoziu czterokołowym, 2000 m węży gaśniczych oraz gaśnice Tutogen. Oba samochody były pomalowane na czerwono, co warto podkreślić, bowiem w nazistowskich Niemczech pojazdy strażackie malowano na ciemnozielono, przynajmniej te najnowsze. Pierwsza i druga sekcja (zmiana) miała przydzielone na stałe pojazdy, a sekcja trzecia motopompę przewoźną. Dodatkowo każdy strażak był wyposażony w hełm, maskę przeciwgazową, toporek, pas strażacki i linkę ratowniczą.

 

Działania

Straż wzięła udział w kilkudziesięciu akcjach gaśniczych, m.in. w gaszeniu pożaru w kuźni obozowej, pożaru w magazynie Effektenkammer w żeńskim obozie w Birkenau, w magazynie SS-Unterkunft w DAW (Niemieckiej Fabryce Sprzętu) czy też w fabryce obuwia Bata w Chełmku.

Gaszono również pożary, które wybuchały w trakcie prób buntu podnoszonych przez więźniów. W Birkenau 7 października 1944 r. zbuntowali się żydowscy członkowie Sonderkommando przy Krematorium IV. Niemcy zdławili bunt, a następnie wymordowali wszystkich członków Kommando 59-B. Ostatnią akcją polskiej obsady było ugaszenie pożaru stodoły, w której przetrzymywano uciekinierów z Kommando 57-B przy Krematorium nr 2. Zrobiono to przy wyraźnej niechęci Niemców, którzy sami ten pożar wywołali.

Podczas akcji dochodziło również do wypadków. W trakcie jednej z nich pod Feliksem Cendrowskim zawalił się dach. Na szczęście kolegom udało się wyratować strażaka z opresji.

 

Dodatkowa działalność

Ćwiczenia, gaszenie pożarów i dbałość o ochronę przeciwpożarową nie były jedynymi zajęciami obozowych strażaków. Zatrudniano ich również przy przenoszeniu rzeczy do tzw. Canady (Canada to w obozowym języku nazwa magazynu przedmiotów, które pozostały po osobach przywiezionych do Auschwitz). Zajmowali się też czasami różnymi naprawami, m.in. pomagali przy remoncie domu w Oświęcimiu, czy też przy pracach ogrodowych w domu komendanta Hoessa.

Próbowano ich wykorzystać do przeszukiwania baraków, ale wbrew intencjom Niemców polscy strażacy sami się schowali, by tego polecenia, będącego łowami na ludzi, nie wykonać. Potrafili też uchylić się od próby ich wykorzystania do dopilnowania przestrzegania zakazu opuszczania baraków. Znowu nie wykonali polecenia, gdyż jeden z kapo, T. Tamborski, ogłosił alarm pożarowy, ponoć na rozkaz Georga Engelschalla. Zatem postępowali tak, by współwięźniowie nie postrzegali ich jako elementu obozowego terroru.

Strażakom, dzięki większej swobodzie ruchu i pewnej dozie wyrozumiałości Engelschalla, udawało się czasami zorganizować trochę żywności czy też lekarstw, którymi dzielili się z potrzebującymi współwięźniami. Już sama możliwość pracy w Canadzie dawała takie możliwości.

Dzięki kontaktom z ludźmi spoza obozu także oni sami otrzymywali pomoc. Podczas prac w magazynie elektrycznym w Oświęcimiu, przy rynku, korzystali z pomocy Ireny i Jadwigi Wieczorek, które dostarczały im żywność, a także pomagały w tajnych spotkaniach z rodzinami.

 

Żeńska drużyna pożarnicza

W marcu 1944 r. powstało Feuerwehrkommando w żeńskiej części Birkenau, na wzór już istniejącego w męskim podobozie. Wybrano piętnaście polskich więźniarek, które następnie przeszkolono w celach pożarniczych. Szkolenie trwało trzy dni i składało się zarówno z zajęć teoretycznych, jak i praktycznych, m.in. skakania z dachu na rozłożony koc. Nie ma wiele innych informacji na temat ich działań. Należy przypuszczać, że ochrona przeciwpożarowa w Birkenau była raczej doraźna. Oboma strażami, żeńską i męską, kierował Georg Engelschall.

 

Likwidacja

Pod koniec października 1944 r. dokonano zamiany straży pożarnych miedzy obozami: polscy więźniowie-strażacy pojechali do KL Sachsenhausen, a stamtąd do KL Auschwitz przyjechali strażacy-więźniowie niemieccy. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy wymiana obsad była spowodowana wspomnianą niesubordynacją polskich strażaków podczas akcji gaśniczej w trakcie buntu członków Kommando 57-B, czy też obawą co do ich działań w obliczu zbliżającego się frontu. W ten sposób skończyły się dzieje polskiej straży pożarnej w KL Auschwitz, choć obozowa straż pożarna działała do końca istnienia obozu, tzn. do jego wyzwolenia.

 

dr Paweł K. Gąsiorczyk jest naczelnikiem Wydziału Dokumentacji Zbiorów w Centralnym Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach
fot. Wikipedia 

 

Bibliografia:

[1]   B. Piętka, Komando strażackie (Feuerwehrkommando) w KL Auschwitz, „Zeszyty Oświęcimskie”, 2012, nr 26, s. 179-198.

[2]   Oświadczenie Feliksa Cendrowskiego, [w:] APMA-B (Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau), Zespół Oświadczenia, t. 17, s. 66.

[3]   http://www.feuerwehr-museen.de/30-zeitenwende/zw_buchenwald.html