Mamy wspólny cel

Kategoria: W ogniu pytań

O grzechach właścicieli domów, zaufaniu do kominiarzy i współpracy ze strażakami na rzecz prewencji społecznej w rozmowie z Marcinem Ziombskim, mistrzem kominiarskim, Prezesem Krajowej Izby Kominiarzy. 

 Profesja kominiarska ma wielowiekową tradycję, ale czy to zawód przyszłości?

Wbrew temu, co można by sądzić, zawód kominiarza nie jest zagrożony wyginięciem, a wręcz przeciwnie – to zawód przyszłości. Zgodnie z wielowiekową tradycją podstawowa praca kominiarzy polega na czyszczeniu przewodów kominowych, dymowych, spalinowych, ale też wentylacyjnych. I to właśnie przewody wentylacyjne są łącznikiem między przeszłością a przyszłością. Nawet nowe inwestycje buduje się w różnych standardach. Na terenie Warszawy powstają nowoczesne budynki z wentylacją mechaniczną wyciągową, ale to margines w skali całego kraju. Wystarczy tylko wyjechać poza Warszawę w dowolnym kierunku, a przekonamy się, że budownictwo jednorodzinne i wielorodzinne opiera się na wentylacji grawitacyjnej, czyli na przewodach kominowych ceramicznych i na odprowadzaniu powietrza w sposób grawitacyjny. Kominiarze odpowiadają za to, aby przewody wentylacyjne były drożne i odprowadzały zużyte powietrze (niestety nie zawsze ilość przewodów pozwala na usunięcie powietrza ze wszystkich pomieszczeń). Muszą one spełniać wymogi szczelności i wymagania przeciwpożarowe. Strażacy wiedzą najlepiej, jak ważne jest, żeby pożar w jednym mieszkaniu, np. na parterze, nie przeniósł się poprzez nieszczelne przewody wentylacyjne na wyższe kondygnacje.

 

 Pożar to nie tylko ogień i płomienie, ale też dym, tlenek węgla i zatrucia.

Dokładnie. Kominiarze wykrywają ewentualne nieszczelności w przewodach wentylacyjnych, które w razie pożaru mogą być przyczyną niekontrolowanego rozprzestrzenienia się dymu, a ewentualne zarzewie pożaru może dostać się przez kratkę wentylacyjną i przewód wentylacyjny do innych mieszkań. Dlatego też naiwne jest pytanie, po co przeglądy kominiarskie w budynkach, gdzie nie ma procesu spalania paliw, a tylko wentylacja. Pożar może powstać przecież od innych czynników, choćby od czajnika elektrycznego. Swoją przyszłość widzimy więc w ochronie bezpieczeństwa lokatorów, a poprzez uczulanie klientów na potencjalne zagrożenia działamy w obszarze prewencji społecznej. Tu podążamy zresztą ramię w ramię z PSP, gdzie – jak zauważyłem – działania prewencji społecznej w ostatnim czasie bardzo się zintensyfikowały.

 

Jak często kominiarze wykrywają nieszczelne przewody wentylacyjne czy wady konstrukcyjne kominów już na końcowym etapie – oddawania budynku do użytkowania?

Tego typu uchybienia zdarzają się znacznie częściej w budynkach jednorodzinnych niż wielorodzinnych. W praktyce nadzór nad budownictwem jednorodzinnym jest dość iluzoryczny i czasem dopiero w momencie oddawania budynku do użytkowania okazuje się, że konstrukcja budynku obarczona jest poważnymi wadami, na przykład identyfikujemy elementy więźby dachowej w kominie (sic!). Spisujemy oczywiście raport pokontrolny wraz z zaleceniami. Kominiarze są więc de facto ostatnim ogniwem pomiędzy wykonawcami a użytkownikiem budynku. Na dalszym etapie eksploatacji budynków jednorodzinnych nie jest lepiej – mimo że przepisy prawa budowlanego stanowią o konieczności okresowych przeglądów, to przepis ten nie jest przestrzegany. Nie wszyscy wiedzą, że w razie pożaru nieruchomości wątpliwe będzie uzyskanie wypłaty odszkodowania od ubezpieczyciela, jeśli nie okażemy zaświadczenia o aktualnym przeglądzie kominowym budynku.

 

Co mają zrobić osoby niezadowolone z usług kominiarskich – z nierzetelnej usługi czy na przykład zniszczenia dachówki podczas przeglądu? Czy bierzecie za to odpowiedzialność?

Po pierwsze, rekomendowałbym korzystanie z usług kominiarzy zrzeszonych w Krajowej Izbie Kominiarzy lub innym stowarzyszeniu o zasięgu ogólnokrajowym. Mobilizujemy swoich członów do wyższych standardów pracy poprzez obowiązkowe szkolenia oraz regulaminy, jest też możliwość złożenia skargi przez niezadowolonego z usługi klienta. Jeśli sytuacja wymaga zweryfikowania zarzutów na miejscu, dokonujemy oględzin, następnie spisujemy raport. W przypadku kominiarzy niezrzeszonych doradzałbym zgłoszenie szkody do swojego ubezpieczyciela, który w ramach roszczeń regresowych będzie ściągał należność od kominiarza. Każdy kominiarz, prowadząc działalność gospodarczą, powinien mieć ubezpieczenie OC. Nie wyobrażam sobie, żeby mógł funkcjonować na rynku inaczej. Czasem podczas prozaicznych czynności, jak wymiatanie sadzy, może powstać szkoda – choćby konieczność prania dywanów. Kiedyś po czyszczeniu komina przemysłowego kominiarze wozili taczkami sadzę do miejsca jej składowania, nagle zawiał silny wiatr i… sadza pokryła flotę aut na parkingu salonu samochodowego. Wszystkie musiały pojechać do myjni.

 

Czy nie brakuje adeptów tego zawodu?

Absolutnie nie. W dużym stopniu to zawód rodzinny, przekazywany z pokolenia na pokolenie. Sam jestem tego przykładem, zarówno ja, jak i brat poszliśmy w ślady ojca. Jest to zawód rzemieślniczy, wchodzi się do niego poprzez zdanie egzaminu w izbie rzemieślniczej. Wskazane jest, żeby adept kominiarstwa miał minimum wykształcenie średnie (technikum budowlane), a docelowo zdobył wykształcenie wyższe – optymalne są studia związane z wentylacją na wydziale budownictwa. To, że jest to zawód znany od wieków i z tradycjami, nie znaczy, że ma być anachroniczny.

 

Miał pan ostatnio okazję poznać kolegów po fachu z całego świata podczas Międzynarodowego 36. Święta Kominiarzy w Santa Maria Maggiore we Włoszech. Rozumieliście się bez słów?

Można tak powiedzieć, ponieważ mimo pewnych różnic nasza praca jest w dużej mierze taka sama. Mogliśmy spotkać kominiarzy z 30 krajów, większości państw europejskich, ale także z USA, Rosji i Japonii. We wszystkich regionach świata, gdzie klimat wymaga ogrzewania domów, zakres pracy kominiarzy jest podobny. Za to pięknie różnimy się strojem. Każdy region ma swoje tradycje.

Polskie regulacje prawne jawią się jako jedne z najbardziej restrykcyjnych, co ze względów bezpieczeństwa należy ocenić tylko pozytywnie.

Koledzy z Niemiec, Austrii bardzo się dziwili, że u nas dokonuje się przeglądów kominowych co rok, podczas gdy u nich dużo rzadziej. Tylko tyle, że w Polsce zdarzają się naprawdę różne kominy, a i sposób eksploatacji pozostawia wiele do życzenia. Na podstawie swojego doświadczenia zawodowego mogę powiedzieć, że w niektóre wady konstrukcyjne kominów, które napotykamy, kolegom z Niemiec trudno byłoby uwierzyć.

 

Ale jest światełko w tunelu, bo od września tego roku zaczęła obowiązywać nowa norma PN-B-02870:2017 Badania ogniowe. Kominy do urządzeń grzewczych o mocy cieplnej do 150 kW. Bardziej restrykcyjnie określa ona warunki wymaganych badań ogniowych, odnosząc się jednocześnie do klasy szczelności komina i klasy temperaturowej.

Bardzo pozytywnie oceniam tę regulację, jest zgodna z wymogami UE i rzeczywiście powinna zwiększyć bezpieczeństwo. W naszym klimacie, gdzie okres grzewczy zaczyna się czasem we wrześniu, a nierzadko kończy się dopiero w kwietniu, kominy muszą być wykonane z materiałów niepalnych. Dziś niestety, część kominów nie spełnia standardów niepalności (ta ilość nie jest duża, ale nawet pewien tylko odsetek kominów palnych niesie ogromne ryzyko dla ich użytkowników). Ale nawet najwyższej klasy komin wymaga cyklicznego czyszczenia, czyli wracamy do punktu wyjścia.

 

No i kwestia, czym palimy. Ustawa antysmogowa daje zielone światło dla zmian.

Rzeczywiście. Krajowa Izba Kominiarzy monitoruje zmiany w tym zakresie. Różne ministerstwa skupiają się na właściwym sobie obszarze – jedne na wymianie kotłów, inne na wymianie paliwa, a mimo to Polska bije niechlubne rekordy w zanieczyszczeniu powietrza. Wiele stacji pomiarowych wskazuje wysoki poziom stężenia zanieczyszczeń, znacznie przekroczone są stężenia pyłów PM 10 i PM 2,5.

Kominiarze stoją na stanowisku, że regularne usuwanie zanieczyszczeń z kominów należy traktować jako profilaktykę emisji pyłów do atmosfery. To jeden z elementów podnoszenia standardu energetycznego polskich domów. Kiedy komin nie jest czyszczony, sadza jest emitowana do atmosfery, a przy pożarze trafia tam jednorazowo w ogromnych ilościach. Smog to między innymi efekt „niskiej emisji” w związku z niezupełnym spalaniem w urządzeniach grzewczych na paliwo stałe. Ma na to wpływ wiele czynników, m.in. zmniejszona przepustowość w nieczyszczonych kominach, która powoduje zmniejszenie zasysania powietrza z pomieszczenia do paleniska. Dodatkowo brak świadomości właścicieli domowych kotłów prowadzi do sytuacji, w której z kotła na paliwo stałe do komina i dalej z komina do atmosfery wylatują niespalone, uwolnione z paliwa palne związki chemiczne. Podczas rutynowych czynności związanych z czyszczeniem kominiarze informują użytkowników urządzeń ogrzewczych o ekologicznych metodach palenia oraz wpływie dobrej klasy kotłów i wartościowego paliwa na znaczące obniżenie emisji zanieczyszczeń do atmosfery.

 

Harmonogram czyszczenia kominów określają zresztą przepisy prawa.

To prawda. Częstotliwość czyszczenia kominów reguluje par. 34 rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych i administracji z 7 czerwca 2010 r. w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, innych obiektów budowlanych i terenów. Zgodnie z nim należy czyścić zarówno przewody wentylacyjne, jak i dymowe oraz spalinowe. Najczęściej, bo cztery razy w roku, powinno się to robić w domach opalanych węglem, drewnem lub innym paliwem stałym. Rzadziej, dwa razy w roku, czyści się przewody spalinowe w domach opalanych gazem, olejem lub innym paliwem ciekłym. Raz do roku zaś mamy obowiązek czyszczenia przewodów wentylacyjnych w domach, które ogrzewa elektrociepłownia lub kotłownia zlokalizowana w innym budynku. W 2010 r. zliberalizowano przepisy tak, by właściciel budynku jednorodzinnego mógł sam dokonywać tych czyszczeń. Skutkuje to tym, że Państwowa Straż Pożarna częściej wyjeżdża do pożarów.

 

Ma Pan na myśli pożary odkominowe?

Też. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że pożar sadzy w nieczyszczonym i źle eksploatowanym kominie jest niezwykle groźny, bo temperatura palącej się sadzy może przekraczać wówczas nawet 1000°C! Państwowa Straż Pożarna każdego roku odnotowuje kilkanaście tysięcy pożarów spowodowanych wadami lub nieprawidłową eksploatacją urządzeń ogrzewczych. Dane statystyczne KG PSP są zatrważające. W 2016 r. odnotowano 14 266 pożarów od urządzeń ogrzewczych na paliwa stałe, 238 pożarów od urządzeń na paliwa ciekłe i 636 pożarów od urządzeń na paliwa gazowe. Trzeba jednak pamiętać, że nieprawidłowa eksploatacja przewodów kominowych grozi także zatruciem tlenkiem węgla, popularnie zwanym czadem. Tu również przywołam dane statystyczne KG PSP: w sezonie ogrzewczym od 1 września 2015 r. do 31 marca 2016 r. Państwowa Staż Pożarna odnotowała 4685 zdarzeń związanych z tlenkiem węgla, 2903 osób poszkodowanych i 61 ofiar śmiertelnych. Nie spodziewam się, żeby najnowsze dane były inne.

 

Krajowa Izba Kominiarzy popiera kampanię prewencyjną „Czad i ogień – obudź czujność” prowadzoną przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Państwową Straż Pożarną. Jak ocenia pan współpracę kominiarzy z PSP i OSP, nie tylko w obszarze prewencji społecznej?

Bardzo dobrze. Kominiarze są przecież niejednokrotnie wzywani przez strażaków, mamy wspólny cel. Komendant główny PSP objął patronatem naszą akcję: „Zaproś kominiarza”. W obszarze prewencji społecznej koncentrujemy się na obszarach naszej specjalizacji. Edukujemy mieszkańców na temat przyczyn pożarów odkominowych, ale także uczulamy na ryzyko zatrucia tlenkiem węgla. Zbliża się okres grzewczy i niestety jestem pewien, że media znów będą informowały o ofiarach zatrucia tlenkiem węgla. Z mojej kilkunastoletniej praktyki jako biegłego sądowego przy Sądzie Okręgowym w Łodzi wynika, że 89 proc. zatruć tlenkiem węgla ma swe źródło w braku doprowadzenia powietrza zewnętrznego do pomieszczeń z piecykami gazowymi, niekonserwowaniu tych urządzeń oraz niedrożnych przewodach spalinowych i wentylacyjnych. Lokatorzy często nie są świadomi, że te urządzenia wymagają przeglądów, dlatego też Krajowa Izba Kominiarzy wysyła do zarządców nieruchomości odpowiednie informacje (są dostępne również na naszej stronie internetowej). Uczulamy na potencjalne ryzyko i spotyka się to z bardzo dobrym przyjęciem. Promujemy także, podobnie jak PSP, korzystanie z czujek dymu i tlenku węgla. Jednak czujnik nic nie da, jeśli komin będzie zapchany.

 

To jaki jest obecnie temat numer jeden dla kominiarzy?

Zdecydowanie kodeks urbanistyczno-budowlany, który jest na etapie prac projektowych. Interesuje nas, w jaki sposób zostanie uregulowana kwestia eksploatacji i użytkowania budynków. Optujemy za tym, żeby utrzymać w nim standardy istniejące obecnie w Prawie budowlanym. Niepokoi nas, że pojawiają się różne głosy, by w ogóle zrezygnować z obowiązkowych przeglądów, a jeśli je pozostawić, to nie wiadomo, w czyjej gestii. To pomysły niebezpieczne z punktu widzenia bezpieczeństwa obywateli. Wraz ze strażakami mamy wspólnego patrona, św. Floriana i dążymy do tego, żebyśmy byli postrzegani w społeczeństwie tak samo dobrze, jak strażacy. Różnica polega jednak na tym, że w razie pożaru nikt nie waha się, czy wezwać na ratunek straż pożarną, a wezwanie kominiarza, które niejednokrotnie mogłoby zapobiec tragedii, nie jest jednak już tak oczywiste. Liczę jednak, że wspólne wysiłki w edukacji społeczeństwa przyniosą efekty.

 

rozmawiała

Katarzyna Zamorowska

październik 2017