Konferencja o ewakuacji zabytków

Kategoria: Rozpoznawanie zagrożeń

Gdzieżby indziej, jak nie w Krakowie odbyła się w dniach 20-22 września 2017 r. międzynarodowa konferencja „Ochrona dóbr kultury na wypadek szczególnych zagrożeń – wybrane aspekty ewakuacji osób i zbiorów”.

 

Bardzo obszerny program konferencji organizatorzy podzielili na cztery sesje, rozłożone na trzy dni. Każdy dzień miał własną myśl przewodnią. Pierwszego dnia były to uwarunkowania międzynarodowe ochrony zabytków i sprawy ich ewakuacji. Drugiego – ćwiczenia w Bazylice Mariackiej, tej z ołtarzem Wita Stwosza i hejnałem. Trzeciego – studia przypadków katastrofy budowlanej i pożaru obiektu zabytkowego. Przez dwa dni towarzyszył nam nadbryg. Stanisław Nowak, małopolski komendant wojewódzki PSP. Oto jak wszystko to wyglądało w oczach naocznego świadka.

Trochę pożytecznej komercji

Wykłady komercyjne pominąłem w poniższym zestawieniu, ale warto przytoczyć z nich kilka interesujących zagadnień.

Lekceważonym zagrożeniem wszelkich obiektów zabytkowych są zalania, znacznie prawdopodobniejsze niż pożary. Zalania mogą być również skutkiem akcji gaśniczej. Istnieją urządzenia alarmujące o nim, ale też niektórych zniszczeń można uniknąć, odpowiednio organizując przechowywanie zbiorów.

Co prawda lepsze jakiekolwiek stałe urządzenie gaśnicze niż żadne, ale tryskacze mgłowe, mimo wady cenowej, mają więcej zalet od tradycyjnych, przede wszystkim większą skuteczność gaśniczą przy niższym zużyciu wody, co w przypadku zabytków ma znaczenie zasadnicze.

Coraz śmielej wchodzą na rynek bezprzewodowe systemy sygnalizacji pożaru, co ma znaczenie kapitalne dla ochrony zabytków: skrajnie grubościennych, o skomplikowanych kształtach architektonicznych, o artystycznym wystroju. Również fabrycznie różnokolorowe, a zatem możliwe do zamaskowania obudowy czujek to już nie fanaberia, a codzienność, czyli standard. 

20 września (środa) międzynarodowo, ewakuacyjnie i statystycznie

Dwoje prelegentów bardzo starało się, by w trzech wykładach przekonać uczestników do uwierzenia w znaczną moc ochronną prawa międzynarodowego. Tytuły mówią same za siebie: wykład „Bezpieczeństwo zabytków w RP – stan obecny i prognozy” wygłosił Krzysztof Sałaciński, radca ministra kultury i dziedzictwa narodowego, „Ewakuacja osób i dóbr cywilnych podczas konfliktu zbrojnego w świetle międzynarodowego prawa humanitarnego” – dr Elżbieta Mikos-Skuza z Uniwersytetu Warszawskiego, dyrektor ds. Network on Humanitarian Assistance, „Program Błękitnej Tarczy – pogotowia, pomocy i doradztwa na rzecz zagrożonego dziedzictwa kultury z perspektywy światowej, europejskiej i polskiej – doświadczenia i propozycje działań” – ponownie Krzysztof Sałaciński, tym razem jako prezes Polskiego Komitetu Błękitnej Tarczy.

W skrócie: ochrona dóbr kultury stała się na mocy ponawianych od II wojny światowej zapisów elementem prawa humanitarnego, takiego jak konwencje genewskie i haskie. Kto celuje z broni w zabytki, popełnia coś na kształt zbrodni wojennej, zaś oznakowanie błękitnymi tarczami (oznaczającymi zabytek) chroni obiekt przed zniszczeniem. Brzmi to dobrze, daje podstawy prawne do ścigania zbrodniarzy wojennych niszczących zabytki, czym mają się w razie potrzeby zajmować nie tylko instytucje rządowe zwycięzców, ale i różne (liczne i trudne do wymienienia) organizacje międzynarodowe, no i trzeba być tam, gdzie wszyscy, ale… Piszący te słowa wyraża tu myśl, wygłoszoną zresztą podczas konferencji bardzo stanowczo i głośno, że Polska na podstawie doświadczeń historycznych nie powinna polegać zanadto na międzynarodowych gwarancjach, tylko budować własną siłę odstraszającą. Przecież każdy wróg, by zniszczyć Polskę w Polakach, zniweczy nasz dorobek kulturalny, by ci, co przetrwają, musieli czerpać kulturę z dorobku okupanta. 

Ewa Potrzebnicka z Biblioteki Narodowej w Warszawie przedstawiła interesujący wykład pt. „Ochrona Narodowego Zasobu Bibliotecznego – nowe rozwiązania”. Na szczególną uwagę zasługuje ustawiczna walka o zachowanie w całości starych, a wcale nie najstarszych książek i pism, gdyż papier z XIX w. zaczynał się degradować tuż po wyprodukowaniu, więc obecnie lubi przyjmować postać pyłu – walka z tym zjawiskiem jest uciążliwa, heroiczna  i konieczna. Jednocześnie magazyny poddano gruntownej modernizacji ze względu na ochronę przeciwpożarową stale rosnących zbiorów polskiej myśli twórczej (100 tys. tomów rocznie!). Podzielono je na 33 strefy pożarowe, co daje nadzieję, że w razie pożaru spłonie tylko 1/33 dorobku umysłowego Polaków, przy czym osobiście ufam, że nie będzie to część obejmująca autorów z nazwiskiem na literę R. Zatrudniono też, co jest dobrym prognostykiem, bo wcale nie regułą w instytucjach kultury, specjalistę ds. ochrony przeciwpożarowej.

Edyta Plichta z Muzeum Sztuki w Łodzi wygłosiła wart przedstawienia na łamach PP wykład pt. „Praktyczne aspekty ewakuacji zbiorów muzealnych”, będący relacją z dobrze przygotowanych i przeprowadzonych ćwiczeń w tym zakresie. Problemy i sprawy organizacyjne dają tu wiele do myślenia, zwłaszcza że prelegentka zwróciła uwagę na coś, co zwykle umyka ludziom myślącym o ratowaniu zbiorów przed zniszczeniem przez ogień lub wodę: bardzo skuteczną i bezpieczną dla zabytków ewakuację wewnętrzną, wskazaną zwłaszcza tam, gdzie budynek podzielono na strefy pożarowe, ale możliwą również wtedy, gdy są w nim pomieszczenia ze ścianami z materiałów niepalnych, zamykane drzwiami. Wykład unaocznił, że nawet dla profesjonalnej firmy ewakuacja jest skomplikowanym i czasochłonnym przedsięwzięciem, przy czym, a może nawet przede wszystkim, należy ewakuowane przedmioty mieć w co zapakować, gdzie wywieźć i bezpiecznie przechować – dużo trudnych do spełnienia wymagań.

W drugiej części sesji do głosu doszli strażacy. Kpt. Marek Chwała, komendant SA PSP w Krakowie, przedstawił referat pt. „Wkład Szkoły Aspirantów PSP w Krakowie w ochronę dziedzictwa – 20 lat Wydziału Centrum Szkolenia Ochrony Ludności i Dóbr Kultury”, będący zestawieniem dotychczasowych działań SA PSP w Krakowie na tym polu. Jednostka ta może się pochwalić nie tylko działaniami organizacyjnymi, ale również solidnym dorobkiem koncepcyjnym, który już niedługo można będzie przekuć w instrukcje i poradniki.

Mł. bryg. Tomasz Janecki z SA PSP w Krakowie zaprezentował zestawienie podstawowych przepisów dla obiektów zabytkowych, dotyczących warunków techniczno-budowlanych (klasy wysokościowe i odporności ogniowej, podział na strefy pożarowe), kryteriów stosowania urządzeń przeciwpożarowych ochrony biernej i czynnej, gaśnic oraz przeciwpożarowego zaopatrzenia w wodę i dróg pożarowych.

St. bryg. Krzysztof T. Kociołek, zastępca komendanta SA PSP w Krakowie, przedstawił referat pt. „Wybrane aspekty ewakuacji osób i mienia z obiektów zabytkowych”, zwracając uwagę, że ewakuacja na wypadek pożaru nie jest przedsięwzięciem organizowanym w trakcie pożaru, lecz przygotowanym zawczasu, czemu służą dwa dokumenty: plan ewakuacji zbiorów i instrukcja bezpieczeństwa pożarowego. Zabytki, które należy i można ewakuować, powinny być odpowiednio oznakowane, miejsca ewakuacji z góry wiadome, zaś personel przygotowany, czyli wyuczony i wytrenowany do ich wskazywania ratownikom czy innym osobom pomocnym w tych działaniach.

Piszący te słowa wygłosił referat „Wybrane aspekty ewakuacji osób i mienia z obiektów zabytkowych – statystyki i problemy związane ze spełnieniem przepisów w zakresie ochrony przeciwpożarowej”, stawiając tezę, że ewakuacja na wypadek pożaru jest ostatecznością, więc lepiej zapobiegać, niż leczyć. Szeregu pożarów można by z powodzeniem uniknąć, takich jak nieostrożność (35%) czy wady urządzeń i instalacji elektrycznych (12%) oraz wady i brak konserwacji urządzeń i instalacji grzewczych, w tym kominowych (11%).

Dzięki Leszkowi Mazanowi powiało kulturą słowa, jako że z właściwym sobie wdziękiem i erudycją wygłosił złożony z samych anegdot referat pt. „Kraków – dawna stolica, współczesna metropolia kultury”. 

22 września (czwartek) ćwiczenia i pokazy

Nim odbyły się ćwiczenia, wysłuchaliśmy w ramach sesji II kilka referatów o ich niełatwej organizacji, wszak chodziło o Bazylikę Mariacką.

Krzysztof T. Kociołek omówił „Przygotowanie i przeprowadzenie ćwiczeń z zakresu praktycznego sprawdzenia warunków i organizacji ewakuacji w obiekcie zabytkowym”, a mł. bryg. Arkadiusz Kielin z KM PSP w Krakowie wprowadził nas do ćwiczeń w Bazylice Mariackiej. Dostaliśmy dawkę wiedzy o problemach organizacyjnych, mianowicie „Specyfikę organizacji tzw. ćwiczeń na obiekcie w odniesieniu do obiektów o wysokich walorach kulturowych”, przedstawioną przez st. bryg. Roberta Wolańskiego z SA PSP w Krakowie.

O Bazylice i jej zabytkach dowiedzieliśmy się dużo z dwóch referatów: Katarzyny Pakuły – konserwatora tych zbiorów: „Historia i współczesność Bazyliki Mariackiej w Krakowie”, oraz prof. dr hab. Stanisława Waltosia z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, który omówił „Kontrowersje wokół ewakuacji ołtarza Wita Stwosza w 1939 r.”

Z wiedzą o zawartości zabytkowej oraz założeniach do ćwiczeń wzięliśmy udział jako widzowie w sesji III, czyli ćwiczeniach w ulewnym deszczu. Ich przebieg obserwowaliśmy z zewnątrz, ale dzięki telebimowi widzieliśmy, co dzieje się w środku. Ćwiczenia polegały na ewakuacji osoby poszkodowanej z wewnątrz świątyni (ratownicy działający w rotach, poruszający się na kolanach, musieli odnaleźć pozorantów), zamarkowaniu akcji gaśniczej oraz ewakuacji kilkunastu przygotowanych atrap obiektów zabytkowych. Następnie prowadzono pozorację akcji gaśniczej wieży mariackiej (tej wieży) za pomocą drabiny mechanicznej i podnośnika hydraulicznego 68 m. Jeden z trębaczy ewakuował się samodzielnie za pomocą liny, drugiego, nieprzytomnego, ewakuowano przy użyciu technik alpinistycznych. Ciekawostką jest, że z uwagi na brak możliwości ewakuacji drogą zgodną z przepisami (drewniana, kręta i wąska klatka schodowa) trębacze są przeszkoleni w samoewakuacji, mając pod ręką umocowane do jednej z belek dwie liny ewakuacyjne (najlepsze na świecie, jak zapewniał st. bryg. Krzysztof Mendak – zastępca komendanta miejskiego PSP w Krakowie) i uprzęże. Następnie cudem ożywiony i teleportowany na wieżę trębacz wytrąbił hejnał w cztery strony Krakowa.

Ćwiczenia były okazją do spojrzenia z bliska na omówione wcześniej zabytki Bazyliki. To nie był koniec wrażeń artystycznych. Po „pożarze” udaliśmy się na zwiedzanie Muzeum Narodowego w Krakowie, gdzie po wystawie „Dziedzictwo”, akcentującej polski dorobek kulturalny, oprowadził nas wicedyrektor placówki. Po obejrzeniu wystawy trudno oprzeć się refleksji, że podręczniki dla dzieci i młodzieży należałoby napisać od nowa, gdyż bogactwo naszej kultury materialnej jest nie tylko znaczne, ale również szalenie inspirujące, a znane z dzieł niekoniecznie reprezentatywnych. Niestety, jej twórcy są zapomniani, a narodowe prądy kulturowe marginalizowane celowo lub z żenującej niewiedzy na rzecz kultur obcych.

23 września (piątek) teoria i praktyka ewakuacyjna

Niecierpliwie oczekiwaliśmy wykładów na temat dwóch najświeższych zdarzeń. Najpierw jednak wysłuchaliśmy nieco teorii.

„Wpływ barier architektonicznych i układu urbanistycznego na organizację działań ratowniczo-gaśniczych w zabytkowej infrastrukturze  miejskiej o wysokich walorach kulturowych” – kolejny referat Roberta Wolańskiego wart jest przedstawienia na łamach PP, zwłaszcza w zakresie oceny ryzyk pożarowych i ewakuacyjnych. To solidny dorobek naukowy, gotowy do wykorzystania w praktyce.

Nie mniej interesująco wyglądał wykład mł. bryg. Jacka Smyczyńskiego, dotyczący tak praktycznych aspektów ewakuacji, jak sposoby oznaczania zabytków przeznaczonych do tego celu w sposób dyskretny, a jak najbardziej czytelny dla służb ratowniczych: sensorami pasywnymi i aktywnymi. Przypomina to trochę segregację rannych przy wypadkach i katastrofach masowych, ale jest niezbędne. Ratować przecież należy spośród zagrożonych przedmiotów te, które mają wartość historyczną i/lub artystyczną, a nie repliki czy przedmioty zwyczajnego rzemiosła. Warto, by świat poznał, do czego doszli koledzy z SA PSP w Krakowie, gdyż system oznakowania zabytków oraz związany z nim model zarządzania bezpieczeństwem kompleksów zabytkowych może być w przyszłości jednym z narzędzi, jakie będą musieli poznać i wdrożyć właściciele zabytków i służby ratownicze. 

Dużo do myślenia dał wykład Doroty Ignatowicz-Woźniakowskiej, głównego konserwatora z Muzeum Narodowego w Warszawie, zatytułowany „Ryzyka związane z przemieszczaniem dzieł sztuki. Ocena stanu aktualnego i ukierunkowania na przyszłość”. Dotyczył polskiego dorobku w zakresie konserwacji, transportu oraz ewakuacji dzieł sztuki, osób zasłużonych w tym zakresie oraz – co najważniejsze – spostrzeżeń praktycznych. Generalnie rzecz biorąc, dzieła sztuki im starsze, tym gorzej znoszą przemieszczanie, sam proces ich bezpiecznego pakowania jest długi i pracochłonny, a ostateczny wynik ewakuacji – niepewny. W dodatku całkowitą ewakuację zbiorów dużej placówki muzealnej należy liczyć nie w miesiącach nawet, a w półroczach. Np. w 1939 r. już w kwietniu rozpoczęto ewakuację wybranych zbiorów Muzeum Narodowego i mimo intensywnej pracy do wybuchu wojny udało się ewakuować zaledwie ich część. Mimo starań niektóre w czasie przechowywania uległy znacznym uszkodzeniom, jak „Bitwa pod Grunwaldem” Jana Matejki.

Prof. Andrzej Koss z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie przedstawił wykład pt. „Aspekty konserwacji zabytków w sytuacji zniszczeń spowodowanych zagrożeniami lub akcjami ratowniczymi”, skierowany raczej do konserwatorów i restauratorów dzieł sztuki niż strażaków-ratowników, ale podkreślający, jak ważne jest zachowanie bezpiecznych dla zabytków warunków ewakuacji. Ewakuacja ma przecież na celu ratowanie zabytku, a nie jego zniszczenie. Interesująca jest koncepcja „pogotowia konserwacyjnego”, czyli „mobilnego laboratorium-adresu interdyscyplinarnego zespołu ekspertów dla bezzwłocznych akcji konserwatorsko-restauratorskich po działaniach wyspecjalizowanych służb ratowniczych” – a więc po naszych, strażackich.

Architekt Dominik Mączyński z Narodowego Instytutu Dziedzictwa w Warszawie przedstawił „Uwagi dotyczące badań drewnianego obiektu zabytkowego po pożarze (na przykładzie budowli sakralnej)”. Z uwag wynika, że nawet zachowane fragmenty drewnianego zabytku mają wartość historyczną, co słuchaczy w rodzaju strażaków powinno skłaniać do zupełnie innego spojrzenia na zgliszcza – one też bywają cenne, gdy mają odpowiednie pochodzenie.

Nadszedł czas wykładów o najnowszych zdarzeniach rzeczywistych.

St. kpt. Krzysztof Kociuba z KW PSP w Szczecinie przedstawił referat pt. „Katastrofa budowlana na Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie”. Z bardzo przejrzystego studium przypadku mogliśmy się dowiedzieć zarówno o okolicznościach katastrofy, jak jej przewidywaniu i wyłączeniu odpowiednich pomieszczeń z użytkowania na podstawie wcale niebudzących grozę oznak, przebiegu zdarzenia oraz działaniach organizacyjnych i zabezpieczających po zdarzeniu i projekcie odbudowy zniszczeń. Dla osób podejmujących ważne decyzje, co w naszym przypadku oznacza wszelkich komendantów i osoby prowadzące szkolenia z działań ratowniczych oraz zapobiegania pożarom i innym miejscowym zagrożeniom, ten referat jest niezmiernie istotny, gdyż wzorcowo pokazuje rozkład kompetencji między poszczególnymi organami administracji państwowej.

Bryg. Grzegorz Rojek, zastępca komendanta miejskiego PSP w Gorzowie Wielkopolskim, przedstawił studium przypadku „Pożar katedry…”. Z opisu przebiegu akcji jednoznacznie wynikało, że naprawdę lepiej jest zapobiegać, niż leczyć, zwłaszcza jeśli chodzi o zabytki, a już szczególnie budowlane, a takimi są kościoły. Czas akcji: 49 godz., zaangażowanych 69 pojazdów i 317 ratowników, zużyte 4 mln l wody i 4200 l środka pianotwórczego. Pożar ograniczono do wieży, nie dopuszczając do jego rozwinięcia na wnętrze katedry ani na konstrukcję nośną jej dachu. Mimo to pył z piany przedostał się do wnętrza nawy głównej i osiadł na organach, które przez to muszą przejść kapitalny remont, kosztujący zalewie 1,5 mln zł.

Ku zadowoleniu uczestników konferencji zamiast wykładu „Ewakuacja osoby ochranianej z budynku muzeum w kontekście wybranych zagrożeń” odbył się pokaz w wykonaniu Pawła Pajorskiego z APEIRON i jego studentów, ograniczony do fizyczno-dynamicznej ochrony Bardzo Ważnej Osoby (w tym przypadku wzbudzającej ogólną sympatię Bardzo Ładnej Dziewczyny) przed trzema próbami napaści: z nożem, pistoletem, granatem.

I tak uczestnicy konferencji dotrwali w zdrowiu do jej końca.

Wnioski

Konferencję należy zaliczyć do bardzo udanych. Kilka referatów jest na tyle interesujących, że warto byłoby zapoznać z nimi znacznie szersze grono niż kilkudziesięciu świadków ich wygłoszenia. Organizatorom należy się za to szacunek.

Do tematów prezentowanych na konferencji będziemy powracać w kolejnych numerach „Przeglądu Pożarniczego”

 

st. bryg. Paweł Rochala jest doradcą komendanta głównego PSP

październik 2017