Szmerek medialny

Fałszywe 112

Kategoria: Szmerek medialny

Nowy rok zaczął się co prawda już jakiś czas temu, ale dopiero teraz rozpoczął się karnawał podsumowań. Trwało pilne zbieranie danych, aby teraz wszem i wobec obwieszczać podsumowania i rozliczać to, co zdarzyło się w 2014 r. Taki przymusowy powrót do przeszłości, choć usilnie staramy się żyć tym, co teraz.


Nie sposób przejść obojętnie obok statystyk dotyczących numeru alarmowego 112. Nad jego skutecznością i efektywnością pochyliło się Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji. Rok 2014 był bowiem pierwszym pełnym rokiem funkcjonowania jednolitego systemu powiadamiania ratunkowego w Polsce. Działały już wszystkie centra powiadamiania ratunkowego i zapewniono pełną obsadę operatorów (razem 809 etatów, najwięcej w Katowicach – 95, a najmniej w Opolu – 20, przy czym liczba etatów była uzależniona od liczby mieszkańców na danym terenie). Dodatkową okazją był Międzynarodowy Dzień Numeru 112, obchodzony 11 lutego (tak, takie święto istnieje).

Sukcesem jest zmniejszenie czasu oczekiwania na połączenie z centrum z 28 do 11 s. Co ciekawe, danych tych nie potwierdzają internauci. Oczywiście można to zrzucić na naszą wrodzoną narodową zrzędliwość, jednak może wyłuskamy ziarenka prawdy. Czytelnicy portali informacyjnych żalą się w swoich komentarzach, że oczekiwanie na połączenie trwa wieki, a jak już cudem się uda, trzeba przekazać operatorowi cały zestaw informacji, wśród których są dość zbędne dla samego zgłoszenia, co tylko niepotrzebnie wydłuża czas rozmowy. Brakuje tylko pytania o numer buta – żali się internautka. Kiedy już udało mi się dodzwonić, podać te wszystkie potrzebne dane i wyjaśnić, o co mi chodzi, usłyszałam, że powinnam zadzwonić na pogotowie – dodaje. Uznajmy jednak, że osiągnięta średnia, czyli owe 11 s – to sukces.

Pozostałe zgromadzone przez MAC dane wcale jednak nie nastrajają optymistycznie. Średnio 80 proc. wszystkich telefonów to zgłoszenia fałszywe bądź anulowane. Swego rodzaju mistrzostwo osiągnęli mieszkańcy województw wielkopolskiego, małopolskiego i świętokrzyskiego – wykonując aż 86 proc. niepotrzebnych wywołań. W 2014 r. operatorzy numeru 112 odebrali łącznie 21 326 746 zgłoszeń. Aż 48 proc. z nich było fałszywych bądź złośliwych. W 35 proc. przypadków sam dzwoniący anulował połączenie jeszcze przed przyjęciem zgłoszenia przez operatora, czyli w pierwszych sekundach trwania rozmowy. Pełne statystyki są do pobrania na stronie mac.gov.pl.

Andrzej Halicki, minister administracji i cyfryzacji podkreśla: Wyszkolony operator na podstawie przekazywanych mu informacji może szybko rozpoznać zgłoszenia fałszywe lub złośliwe. Dzięki temu do służb ratunkowych docierają tylko zgłoszenia od osób, które naprawdę potrzebują pomocy. Niemniej jednak w czasie, kiedy ktoś robi sobie żarty albo bezmyślnie dzwoni na telefon alarmowy, inna osoba może stracić szansę na uzyskanie pomocy. Sekretarz stanu w MAC Stanisław Huskowski nazwał fałszywe telefony chorobą trapiącą system. Ten problem pojawia się w wielu krajach europejskich, dlatego tegoroczne obchody Międzynarodowego Dnia Numeru 112 mają być poświęcone – zgodnie z zaleceniem Europejskiego Stowarzyszenia Numeru Alarmowego 112 – zwalczaniu zgłoszeń fałszywych i niezasadnych.

Jeśli dane liczbowe kogoś nie przekonują, polecam film pt. „Pamiętaj, 112 ratuje życie” (dostępny na YouTube i na stronie MAC). Bo, co prawda na głupotę nie ma lekarstwa, ale może taka forma dotrze chociaż do kilku dowcipnisiów i przyczyni się do zmniejszenia liczby niepotrzebnych telefonów. Może udałoby się naprowadzić na dobrą drogę kobietę z Rogowa (pow. żniński, woj. kujawsko-pomorskie), która razem z trzynastoletnią córką i jej koleżanką skutecznie blokowała numery alarmowe na początku minionego roku. To zgrane trio dzwoniło na wszystkie możliwe numery alarmowe – 997, 998, 999 i 112, łącznie wykonując kilka tysięcy niepotrzebnych połączeń. Kobieta usłyszała zarzut popełnienia przestępstwa z art. 269a k.k., dotyczący zakłócania pracy sieci teleinformatycznych będących integralną częścią systemu powiadamiania służb ratowniczych. Grozi jej nawet pięć lat więzienia.

Co do zasady jednak wykonanie fałszywego telefonu nie jest karalne. (…) Byłoby tylko wtedy, gdyby doszło do zadysponowania pomocy przez służby ratownicze – tłumaczy Maria Skarzyńska z MAC. I ten brak kary chyba zachęca, bo ludzie dzwonią po to, by spytać o numer kierunkowy do innego miasta, w sprawie umówienia się do fryzjera, zapytać, co zrobić z zapomnianym numerem PIN, jak dostać się do samochodu, skoro inny kierowca zastawił im drzwi albo zamówić pizzę. Absurdom nie ma końca.

Operator nie może jednak automatycznie odrzucić takiego połączenia. Jego obowiązkiem jest dopytać, czy na pewno telefon dotyczy jedynie nieszczęsnego PIN-u, czy może w tle jest prawdziwe zagrożenie życia. Może się bowiem okazać, że osoba dzwoniąca jest w szoku, bo na przykład płonie mieszkanie. Nie wie, co się dzieje i paradoksalnie zaczyna od jakiejś błahostki. Paweł Superczyński z Centrum Zarządzania Kryzysowego podkreśla, że operator może się rozłączyć dopiero wtedy, gdy będzie pewien, że żadne zagrożenie życia, zdrowia bądź mienia nie istnieje.

Czasami telefony są bezsensowne jedynie z pozoru. Weźmy pod uwagę zamawianie pizzy, z którym polscy operatorzy zapewne nie raz się spotkali. Keith Weisinger był dyspozytorem w latach 2004-2006. Opowiedział amerykańskim mediom historię pewnego telefonu – początkowo wydawało mu się, że bardzo głupiego…
- Chciałabym zamówić pizzę.
- Dodzwoniła się pani na 911. To numer alarmowy.
- Tak, dużą, połówka z pepperoni, połówka z pieczarkami.
- Mmm... wie pani, że dodzwoniła się na 911? To numer alarmowy.
- Czy wie pan, ile zajmie dostawa?
- Dobrze, proszę pani, czy wszystko jest w porządku? Czy jest pani w sytuacji zagrożenia czy nie?
- Tak.
- ...i nie może pani rozmawiać, ponieważ...?
- Tak, tak.
- Czy jest ktoś z panią w pokoju? Proszę powiedzieć tylko: tak lub nie.
- Tak.
- Dobrze, wydaje mi się, że mam w pani okolicy policjanta. Czy w domu jest broń?
- Nie.
- Czy może pani zostać na linii?
- Nie. Do zobaczenia wkrótce.

Policjant, który pojawił się na miejscu, zastał pobitą kobietę i pijanego mężczyznę. Jak się okazało, bił ją od lat. Głupi, jak się mogło wydawać telefon, wyrwał ją z domowego piekła, tylko dlatego, że trafiła na mądrego dyspozytora.

Na stronie internetowej poświęconej numerowi 112 znajduje się wykaz sytuacji, w których można – a nawet trzeba – wykręcić ten numer. Na wszelki wypadek stworzona została także lista zdarzeń, które tego nie uzasadniają. To ciekawy zbiór, bo zaczerpnięty zapewne z doświadczeń operatorów.

eM.