Minimalizm z wyboru

Kategoria: Organizacja

Co możemy zrobić, by poprawić jakość swojego życia?

Jedna ze ścieżek, która do tego prowadzi, to znalezienie odpowiedzi na pytanie – co jest dla mnie ważne?

Pozbyć się nadmiaru

Kiedy w pewnym momencie uporządkowałam swoją hierarchię wartości, uświadomiłam sobie, że szczególne znaczenie mają dla mnie trzy kwestie. Pierwsza – nie mieć za dużo, ale za to wszystko to, czego naprawdę potrzebuję. Tę wartość nazywam dojrzałym minimalizmem z wyboru. Co jest dla mnie bezcenne? Ile tego jest tu i teraz, a ile chcę, by było w przyszłości? Co jest mi niepotrzebne? Co mi przeszkadza? Co mogę usunąć z mojego życia bez żalu? Początkowo to mentalne ćwiczenie może wydawać się dla niektórych dość trudne, bo wytrąca ze strefy komfortu. Ale po chwili zorientujecie się, że uwalnia od nadmiaru, bagażu rzeczy i przedmiotów, którymi w codziennej pogoni zaśmiecamy swoją przestrzeń – i fizyczną, i mentalną. Minimalizm z wyboru sprawia, że w naszym życiu pojawia się przestrzeń na nowe przemyślenia, przekonania, refleksje i nowe wartości. Te z kolei uruchamiają nowe umiejętności i zachowania. To motywuje nas do działania i kreowania swojego życia w zgodzie ze sobą i tym, co dla nas najważniejsze.

Ćwiczenie na minimalizm – krok pierwszy

Wygospodaruj chwilę dla siebie. Najlepiej taką, by być samemu w domu lub biurze. W ciszy i spokoju zastanów się, które rzeczy ze swojego otoczenia możesz wyrzucić. Co tylko wprowadza bałagan? Które przedmioty przekładasz jedynie z miejsca na miejsce? Pomyśl też o rzeczach, które nie były używane przez ostatni rok. Czas się z nimi rozstać. Jeśli ich nie używasz, to znaczy, że ich nie potrzebujesz. Może przydadzą się komuś innemu? Może uczynisz kogoś szczęśliwym, dzieląc się z nim swoim nadmiarem? W ten sposób pozostaną ci rzeczy, które nadają się już tylko do wyrzucenia. Spakuj je i od razu wyrzuć. Bez poczucia winy. Niech świadomie podjęta decyzja da ci poczucie kontroli, sprawczości i odpowiedzialności za swoje życie. A jeśli przy okazji sprawi ci to radość…

Ćwiczenie na minimalizm – krok drugi

Zastanów się teraz: co chcę wyrzucić z głowy? To zwykle okazuje się znacznie trudniejsze niż uprzątnięcie mieszkania. Postaraj się przez miesiąc być na siebie uważnym. Ile jest we mnie skostniałych, starych, ograniczających mnie przekonań? Które dodają mi skrzydeł, a które odbierają mi chęć do działania? Które przekonania chciałbym usunąć ze swojego życia? Jedno, drugie, a może nawet trzecie…

Luksus inaczej rozumiany

Skoro zrobiliśmy tyle nowego miejsca, dobrze jest zacząć wypełniać je tym, co dla nas budujące. I tutaj pojawia się kolejna wartość, która w mojej hierarchii zajmuje wysokie miejsce. Jest nią luksus, definiowany jako wolność wyboru i wolność powiedzenia „nie” bez poczucia winy. Luksus to praca, którą wykonuję z przyjemnością i dla przyjemności, bezstresowe życie, spełnienie osobiste, równowaga wewnętrzna, podróże do ważnych miejsc. Czasem wystarczy drobiazg lub chwila refleksji, które sprawiają, że zatrzymujemy się na chwilę i dostrzegamy to, co prawdziwie ważne. Okazuje się więc, że luksus to po prostu nieprzegapione życie, bycie w uważnej strefie rozwoju, miłości do siebie i innych.

Ćwiczenie na luksus

W wolnej chwili znajdź swoje ulubione miejsce – to, w którym dobrze się czujesz.
Usiądź wygodnie.
Zrelaksuj się. Wyobraź sobie, jak by wyglądało twoje życie, gdybyś miał o nim powiedzieć, że jest życiem luksusowym?
Co robisz?
Jak wyglądasz?
Gdzie się jesteś?
Co znajduje się dookoła ciebie? Jakie kolory, przedmioty, kształty cię otaczają?
Jakie emocje masz w sobie?
Kto ci towarzyszy, a kogo na pewno tam nie ma?
Jakie wartości i przekonania masz w sobie?
Po co to wszystko? Czyli jaką misję życiową realizujesz?
I czy na pewno to twoja własna misja?
Kim jesteś?
A kim chciałbyś być?
Jaką rolę zawodową pełnisz?
Jak teraz zdefiniujesz swój osobisty luksus?

Czas jest wartością

Droga pełna uważności na siebie prowadzi do trzeciej wyjątkowej wartości. Jest nią czas. Niby wszyscy mamy go tyle samo, ale… Tylko od nas zależy, jak tym nim zarządzamy, a raczej – jak sobą zarządzamy w czasie, który został nam dany. Benjamin Hoff w Tao Kubusia Puchatka napisał: „Podstawowe nieporozumienie w tej obsesji oszczędzania czasu jest bardzo proste: czasu nie da się zaoszczędzić. Można go jedynie spędzać. A spędzać go można mądrze lub głupio”. To, jak spędzamy czas, wpływa na efektywność naszego zarządzania sobą w całym naszym życiu, a to przekłada się na życiową satysfakcję lub jej brak.

Ćwiczenie na czas

Wyobraź sobie, że masz otwarte konto w banku. Codziennie rano na twój rachunek przelewana jest suma 86 400 USD. Jest to kwota, z którą możesz zrobić, co chcesz. Jednak jeśli tego nie zrobisz, bank wieczorem likwiduje saldo. Kredyt się kończy. Konto zostaje wyzerowane. Cele, jakie można za ich pomocą osiągnąć w danym dniu, bezpowrotnie przepadają. I tak dzieje się każdego dnia.

Każdy z nas ma taki bank. To CZAS. Codziennie udziela ci kredytu w wysokości 86 400 sekund. Każdej nocy zabiera to, czego dobrze nie zainwestowałeś w ciągu dnia. Nie przenosi tego, co pozostało, na następny dzień. Nie pozwala przekroczyć kredytu. Każdego dnia otwiera dla ciebie nowe konto. Wieczorem niszczy wszystko to, co pozostało. Jeśli nie wykorzystasz swojego dziennego kredytu, będzie to tylko twoją stratą. Tu nie ma powrotu. Tu nie można żyć na konto jutra. Musisz żyć teraz. Czas biegnie. Wykorzystaj każdy dzień!

  • Jaką wartość ma rok?

    Zapytaj studenta, który nie zdał decydującego egzaminu.

  • Jaką wartość ma miesiąc?

    Zapytaj matkę, która urodziła przedwcześnie dziecko.

  • Jaką wartość ma tydzień?

    Zapytaj wydawcę tygodnika.

  • Jaką wartość ma dzień?

    Zapytaj robotnika, który znalazł jednodniową pracę i ma dzieci do wykarmienia.

  • Jaką wartość ma godzina?

    Zapytaj zakochanych, którzy czekają na to aby się zobaczyć.

  • Jaką wartość ma minuta?

    Zapytaj kogoś kto spóźnił się na swój pociąg, autobus, samolot.

  • Jaką wartość ma sekunda?

    Zapytaj osobę, która uniknęła wypadku.

  • Jaką wartość ma milisekunda?

    Zapytaj osobę, która po wielu latach ciężkich treningów i wyrzeczeń zdobyła srebrny medal na igrzyskach olimpijskich.

Jaką wartość ma dla ciebie twój czas? Już wiesz? To w takim razie podsumujmy, z jakiego powodu czas powinniśmy umieścić wysoko w hierarchii wartości. Udało mi się stworzyć listę dziesięciu korzyści wynikających z lepszego zarządzania sobą w czasie:

  1. realizacja nawet tych samych zadań, ale mniejszym nakładem sił,

  2. lepsza organizacja własnej pracy,

  3. lepsze wyniki pracy,

  4. mniej chaosu i stresu,

  5. większe zadowolenie z pracy,

  6. większa motywacja,

  7. czas na realizację zadań „wyższego rzędu”,

  8. mniejsza presja w pracy i nacisk na wydajność,

  9. mniej błędów popełnianych podczas realizacji zadań,

  10. szybsze osiąganie celów zawodowych i prywatnych.

    Powyższe rozważania prowadzą nas poprzez codzienne funkcjonowanie tu i teraz. W kolejnym kroku zaproponuję bardzo głębokie ćwiczenie, które pokazuje ważność zarządzania sobą w czasie w kontekście długoterminowym. 

Ćwiczenie „zegar życia”

  1. Narysuj tarczę zegara.

  2. Zaznacz główne godziny (jak na rysunku powyżej).

  3. Przyjmijmy, że czas na tarczy mierzony od 12.00 do 24.00 w nocy symbolizuje całe nasze życie. Zdecydujemy teraz, ile lat chcemy żyć. Jeżeli chciałbyś żyć 120 lat, to godz. 6.00 znajduje się dokładnie w połowie twojego życia. Ile życia ci jeszcze zostało?

  4. Zaznacz na tarczy zegara, w którym momencie życia jesteś teraz, zgodnie z metryką urodzenia.

To co chcesz robić przez resztę swojego życia?

Minimalizm jako filozofia

Minimalizm to swoista filozofia, model bycia i budowania na niej postawy świadomego życia, zarówno prywatnego, jak i zawodowego. We współczesnym świecie wszystkiego jest za dużo. Jedzenia, przedmiotów, dóbr, ale także słów, myśli, planów, pogoni za sukcesem, łapczywego łapania czasu, przymusu bycia zadowolonym zawsze i wszędzie. Za dużo doświadczamy wszechotaczającego nas „dobrobytu”. Nie zauważamy, że ten rozszalały konsumpcjonizm i nadmiar wszystkiego nas przytłacza. W szybkim tempie stajemy się niewolnikami posiadania, kolekcjonowania rzeczy i informacji. Tak jakby ten nadmiar wszystkiego miał uchronić nas przed katastrofą i zapewnił wieczne poczucie bezpieczeństwa. Ale uwaga – tutaj właśnie powinna zapalić się czerwona lampka!

Zajmując się tematem minimalizmu, stawiamy jakość nad bylejakością. Wszystko to, co nas przytłacza i zniewala, powoduje konieczność wyostrzenia zmysłów, skupienia się na tym, co istotne oraz konsekwentnego trzymania się raz obranego kursu. Ważna jest koncentracja na celach strategicznych, które są w zasadzie naszymi wartościami. Każdy poszukuje tego, co dla niego ważne. Tego, do czego został powołany na ten świat. Warto to sobie co jakiś czas aktualizować, tak jak aktualizujemy oprogramowanie w swoich komputerach. Zapraszam was do zrobienia w swoim świecie miejsca na dojrzały minimalizm, który prowadzi do luksusu i efektywnego gospodarowaniu najważniejszym zasobem, jaki mamy – czasem.

Magdalena Żmijewska jest trenerem biznesu – talent coachem

październik 2016