Piroterroryzm

Kategoria: Rozpoznawanie zagrożeń

Pożar stał się wyjątkowo skuteczną i śmiercionośną bronią w rękach człowieka. Jest niejako praojcem broni masowego rażenia, a podpalenie lasu – tanim, prostym i efektywnym narzędziem sztuki wojennej

Historia zna wiele przypadków działań wojennych, w których posłużono się celowo wywołanym pożarem lasu jako narzędziem walki. W XII w., w czasach krucjat, wojska Saracenów pod dowództwem sułtana Saladyna, wykorzystując osłonę nocy, podpaliły żywiczne krzewy otaczające obóz krzyżowców. Śpiący łacinnicy dusili się krztuszącym dymem w swoich namiotach. Indianie Ameryki Północnej używali zaś ognia, by pozbawić wroga kryjówek w lesie i wysokiej trawie. Spalone obszary zapewniały lepszą widoczność i poszerzone pole obserwacji. Rdzenni Amerykanie wykorzystywali pożary lasów także w celu spowolnienia pościgu i zamaskowania ucieczki.

 

Turecka armia spaliła w trakcie I wojny światowej lasy porastające rozległe obszary Rodopów (pasmo górskie na Półwyspie Bałkańskim), by odsłonić kryjówki Bułgarów. Podczas II wojny światowej Niemcy w czasie bitwy z Polakami (6 września) dwukrotnie podejmowali nieudaną próbę spalenia lasu porastającego Westerplatte, wykorzystując cysterny wypełnione ropą. Udało się to dopiero następnego dnia, po przybyciu batalionu saperów dysponujących miotaczami ognia. Odpowiedź Polaków nastąpiła dwa dni później, gdy naczelny wódz Wojska Polskiego Edward Rydz-Śmigły wprowadził instrukcję do walki z oddziałami pancernymi nieprzyjaciela, gdzie zapisano wprost: „W razie wykrycia większej liczby czołgów w lesie nie cofać się przed podpaleniem lasu”.

Japończycy w czasie II wojny światowej wysyłali bomby balonowe, napędzane siłami przyrody (przez prądy strumieniowe), które umożliwiły zaatakowanie kontynentalnego terytorium Stanów Zjednoczonych. Do zachodnich brzegów Ameryki Północnej zdołało dolecieć tylko około 10% wypuszczonych balonów. Te, które już dotarły nad kontynent, rozbiły się w gęstych lasach pogranicza amerykańsko-kanadyjskiego, inicjując kilka pożarów oraz doprowadzając do śmierci sześciu osób w stanie Oregon (jedyne ofiary wojny na terytorium USA). Amerykanie z kolei podczas wojny w Wietnamie przeprowadzili wiele operacji wojskowych polegających na podpaleniach lasów z użyciem zrzucanych z samolotów bomb zapalających. Spalenie szczelnego baldachimu koron drzew miało na celu odsłonięcie dna lasu, co ułatwiało wykrywanie kryjówek partyzantów w dżungli.

Terroryści z zapałkami

Nikogo nie powinien więc dziwić fakt, że pożary lasów pojawiły się w kręgu zainteresowań mudżahedinów. Dżihad w lesie? – nie inaczej. Podkładanie ognia w lesie może stać się alternatywną taktyką dla terrorystów. Wykorzystując środowisko naturalne jako teatr działań wojennych, zamachowcy mogą z łatwością uniknąć standardowych mechanizmów bezpieczeństwa, zaprojektowanych do wykrywania skomplikowanych bomb oraz środków biologicznych i chemicznych. Opierając swoje działania na łatwopalnej roślinności, zmniejszają koszty i ryzyko, nieodłącznie towarzyszące operacjom terrorystycznym. Wymierzony w ekosystem leśny i przeprowadzony na odpowiednio dużą skalę udany atak terrorystyczny może doprowadzić do bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia ludzkiego, destabilizacji politycznej czy kryzysów socjalnych.

Podpalenie lasu może mieć więc charakter działalności terrorystycznej, definiowanej jako użycie siły bądź przemocy wobec osób lub mienia w celu zastraszenia lub wywarcia wpływu na rząd, organizacje międzynarodowe oraz ludność cywilną. Aby działania terrorystyczne były skuteczne, muszą wywołać szok i ekstremalne zastraszenie jednostek, grup, społeczeństw lub rządów, a dodatkowo charakteryzować się znacznym efektem medialnym. O tym, jak bardzo ludzie boją się pożarów, które z kolei przyciągają uwagę środków masowego przekazu, nie trzeba nikogo przekonywać. Mówimy w takim przypadku o celowym podpaleniu lasu jako formie ataku terrorystycznego, czyli o piroterroryzmie.

Piroterroryzm można zdefiniować jako bezprawne i nielegalne wykorzystywanie wielkoobszarowych pożarów lasów w celu wymuszenia jakiegoś działania lub zastraszenia rządu, ludności cywilnej (lub jakiejkolwiek jej części) dla osiągnięcia celów osobistych, politycznych, społecznych lub religijnych. Charakteryzują go cztery ogólnie przyjęte elementy składowe terroryzmu:

1) rozmyślne atakowanie osób cywilnych (niewalczących),

2) motyw polityczny,

3) zamierzony efekt psychologiczny (strach),

4) zorganizowanie sprawców.

Zamierzony efekt polityczny i psychologiczny to cechy, które odróżniają piroterroryzm od zwykłego podpalenia.

Po raz pierwszy tego pojęcia użyto do opisu działalności organizacji terrorystycznej Front Wyzwolenia Ziemi, zwanej Elfami (ang. Earth Liberation Front), której działalność miała powstrzymać eksploatację i niszczenie środowiska naturalnego. Do 2001 r. stanowiła ona największe zagrożenie terrorystyczne w Stanach Zjednoczonych. Celem piromańskich ataków była m.in. infrastruktura Służby Leśnej USA i grunty leśne w ich zarządzie.

Do piroterrorystycznych ataków doszło w 2006 r. w Estonii. Część tamtejszych pożarów lasów powstała najprawdopodobniej na skutek działalności terrorystów kierujących się dość zaskakującym motywem. Grupa Leśne Krematoria, której hasło brzmiało „Niech cała Estonia spłonie”, groziła podpaleniem wszystkich lasów w kraju, jeśli rząd nie usunie radzieckich pomników ze stolicy.

Innym zdarzeniem, o którym należy wspomnieć przy okazji omawiania piroterroryzmu, jest seria pożarów lasów, które przetoczyły się przez Grecję latem 2007 r. Setki pożarów szalejących w trakcie największej suszy w nowożytnej historii tego kraju zagrażały życiu i zdrowiu dużej części ludności, zmuszając rząd do ogłoszenia stanu wyjątkowego. Władze zdecydowały się potraktować je jako atak terrorystyczny, mobilizując 6000 żołnierzy oraz wyspecjalizowane oddziały antyterrorystyczne. Wyznaczono wysokie nagrody za wskazanie sprawców. Ostatecznie w pożarach zginęły 84 osoby, a ponad 2000 budynków całkowicie zniknęło z powierzchni ziemi. Straty wyceniono na 7 mld dolarów.

Leśny dżihad

Federalne Biuro Śledcze (FBI) jako pierwsze zidentyfikowało realne zagrożenie wykorzystania przez terrorystów nowego rodzaju broni. W 2003 r. ostrzegało, iż potencjalnym celem ataków terrorystycznych Al-Kaidy są lasy na Zachodnim Wybrzeżu USA. FBI zdobyło takie informacje podczas przesłuchania członka tej sunnickiej organizacji terrorystycznej. Z zeznań zatrzymanego wynikało, że fundamentaliści islamscy planowali wywołać serię katastrofalnych pożarów jednocześnie na terenie kilku stanów – zadając dotkliwy cios gospodarce USA. Potwierdzają to dokumenty przechwycone podczas akcji brytyjskiego wywiadu w Pakistanie, z których widać jasno, że Osama bin Laden planował globalną kampanię Al-Kaidy o kryptonimie Fireball (ang. Kula Ognia), polegającą na seryjnych działaniach piroterrorystycznych w lasach Europy, Stanów Zjednoczonych i Australii. Dokumenty o tej samej treści siły specjalne amerykańskiej marynarki odnalazły po śmierci Osamy bin Ladena w 2011 r.

Realne zagrożenie nowym rodzajem broni masowego rażenia, wymierzonej w kraje spoza islamskiego świata, potwierdziła także rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa. „Za letnie pożary lasów w Europie odpowiada Al-Kaida” – stwierdził Aleksandr Wasiljewicz Bortnikow, dyrektor FSB, na spotkaniu z przedstawicielami służb bezpieczeństwa krajów zaprzyjaźnionych w Moskwie. Uznał, że jest to element „strategii tysiąca cięć” – metody polegającej na osłabianiu silnego przeciwnika licznymi drobnym ciosami. Terroryści wyrządzają w ten sposób znaczne szkody materialne i obniżają poczucie bezpieczeństwa ludności cywilnej. Szef FSB uznał, że inspiratorzy takich operacji są niezwykle trudni do wykrycia. Tropy prowadzą do internetu oraz na islamistyczne fora. Z dyskusji prowadzonych przez użytkowników wynika, że Al-Kaida prowadzi w Europie „leśny dżihad”.

William Scott, były urzędnik Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA), wygłosił w lipcu 2012 r. przemówienie zatytułowane „Fire Wars” (ang. wojny ogniowe). Swoje wystąpienie rozpoczął od stwierdzenia: „Prawdopodobnie najprostszą metodą wojny gospodarczej jest podpalenie lasów”, przywołując straty pośrednie i bezpośrednie powodowane przez pożary lasów oraz koszty prowadzenia działań gaśniczych. Oceniając ogólnie konsekwencje stwierdził, że siła piroterroryzmu, mierzona zniszczeniami i stratami pożarowymi, może wielokrotnie przekraczać niszczący potencjał dotychczasowych pożarów antropogenicznych. Scott wskazał, że pożary tego rodzaju powinny przestać być problemem wyłącznie dla leśników, strażaków i lokalnych społeczności a winny być postrzegane jako problem polityki wewnętrznej państwa. Poinformował ponadto, że funkcjonariusze mają liczne poszlaki wskazujące, że niektóre z pożarów lasów powstały na skutek podpaleń dokonanych przez świętych wojowników Al-Kaidy – brak jednak na to twardych dowodów. Dlatego tak ważne jest, by w trakcie dochodzeń popożarowych biegli zwracali szczególną uwagę na elementy wskazujące, czy podpalenie ma znamiona działań terrorystycznych.

Eksperci od terroryzmu twierdzą, że pożary lasu mogą czasem stanowić tylko tło dla innych wydarzeń. Wywołany pożar może mieć na celu koncentrację całej uwagi oraz wszystkich dostępnych sił i środków na walce z żywiołem, podczas gdy drugi atak nastąpi w innym miejscu. Silne zadymienie towarzyszące pożarom lasów zmniejsza widoczność, co może przyczynić się do zaburzenia orientacji w przestrzeni, a w konsekwencji do utrudnień przy ewakuacji i dotarciu do celu przez służby ratunkowe. Dym utrudnia również oddychanie, a zawarte w nim toksyczne gazy mogą powodować zatrucia i przypadki śmiertelne. Podłożenie płomieni jako drugi atak w kolejności skomplikuje operację ratowniczą i może drastycznie zwiększyć śmiertelność (efektywność) pierwszego ataku na skutek wygenerowanych opóźnień na drodze ratowników. Strażacy na miejscu akcji również stają się potencjalnym celem zamachowców.

Elementarz piromana

Zagrożenie piroterroryzmem stało się przedmiotem dyskusji po ukazaniu się obszernego artykułu na łamach, wydawanego podziemnie magazynu „Inspire”. Nielegalnie kolportowane ze względu na zawartość czasopismo promuje dżihad, oferując radykalnym wyznawcom islamu różnorodne treści: wywiady z imamami i mudżahedinami, płomienne przemowy, objaśnienia doktryn, a także porady, jak poprawić pozycję strzelecką czy własnoręcznie skonstruować bombę. W jednym z numerów pojawił się obszerny artykuł na temat piroterroryzmu. Tekst rozpoczyna historia pożarowa lasów Ameryki i Australii. Przytoczone przykłady katastrofalnych pożarów wielkoobszarowych mają na celu podkreślenie destrukcyjnej siły żywiołu ognia. Następnie autor pyta czytelników: „O mudżahedini całego świata, dlaczego nie można walczyć z wrogiem za pomocą pożarów takich jak te? Pożarów, które mogą zabić setki niewiernych, zniszczyć tysiące ich domów i wyrządzić wielomilionowe straty? Czy my możemy spowodować równie destrukcyjne katastrofy? Jak tego dokonać?”. W odpowiedzi na te pytania w artykule zamieszczono instruktaż postępowania:

  1. Proś Allaha o pomoc i zdaj się na niego.
  2. Wybierz odpowiedni czas i okoliczność.
  3. Użyj bomby zapalającej.

Pierwszy z wymienionych punktów jest najważniejszym krokiem i wspólnym mianownikiem wszystkich operacji przeprowadzanych przez dżihadystów, jako że Allah poprzez swoją łaskę sprzyja podjętym przez świętych wojowników działaniom. Wiarę tę wyraża przekonanie, iż „Ogień jest jednym z żołnierzy Allaha”. Poleganie na Allahu i przywoływanie go w modlitwie przed zamachem, w trakcie zamachu i po nim to podstawa powodzenia działań.

W drugiej części publikacji umieszczone zostały informacje dotyczące podstaw pirologii leśnej. Mudżahedinom radzi się by swoje ataki planowali na wietrzne dni w czasie suszy. Pomocą w planowaniu są prognozy synoptyczne i zamieszczane w internecie mapy zagrożenia pożarowego lasów. Jako cel ataku wskazano łatwopalne drzewostany iglaste w pobliżu zabudowań, które mogłyby zwiększyć liczbę ofiar.

Artykuł zawiera szczegółowe wskazówki, w jaki sposób w domowych warunkach krok po kroku zrobić bombę zapalającą z opóźnionym zapłonem. Instrukcję ilustrują liczne fotografie, ukazujące kolejne etapy produkcji. Materiały niezbędne do skonstruowania takich bomb są powszechne i łatwo dostępne, przez co trudno wykryć działalność przedoperacyjną, zapobiec jej i udowodnić, że miała miejsce. Zamachowcom-podpalaczom zaleca się przygotowanie kilkudziesięciu takich bomb i rozmieszczenie ich w różnych miejscach. Rozstawienia bomb zegarowych w lesie należy dokonać pod osłoną nocy, by ograniczyć ryzyko napotkania przypadkowych świadków. Ustawienie odpowiedniego opóźnienia na czasomierzu pozwoli na bezpieczne wycofanie i relokację sprawcy.

Strategia „leśnego dżihadu” poparta jest w artykule teologiczną wykładnią radykalnych przywódców religijnych. Uczeni duchowni usprawiedliwiają wycinanie i wypalanie lasów niewiernych, zgodne z dawną zasadą talionu, znaną z obrazowej starożytnej doktryny „oko za oko, ząb za ząb”.

Od momentu ukazania się artykułu orędzia islamskich przywódców religijnych dotyczące ataków na innowierców coraz częściej zawierają w sobie stwierdzenie: „Ogień jest prostym i skutecznym narzędziem do ekonomicznej walki”. Sloganem propagandowym stało się hasło: „Zwiększ zadłużenie Ameryki ze swym skromnym pudełkiem zapałek”

Intifada podpalaczy

Od publikacji artykułu w magazynie „Inspire” minęły 4 lata. I choć przez nasz glob przewinęło się w tym czasie kilka naprawdę dużych pożarów lasów, nie powiązano ich z piroterroryzmem. Czy oznacza to, że cały problem z leśnym piroterroryzmem jest abstrakcyjny? Ostatnie wydarzenia zdają się temu zaprzeczać.

W listopadzie ubiegłego roku w Izraelu (państwie o powierzchni woj. zachodniopomorskiego) równocześnie szalało kilkadziesiąt pożarów. Lasy i zarośla płonęły na rozproszonej powierzchni 2000 ha. Pogoda sprzyjała rozprzestrzenianiu pożarów ze względu na długotrwałą suszę oraz silny wschodni wiatr. Z Hajfy, trzeciego co do wielkości miasta w Izraelu, ewakuowano blisko 70 tys. osób zamieszkujących peryferyjne dzielnice, do których wdarł się ogień. Część mieszkańców została ze swoich domów wyprowadzona siłą. Ewakuowano także dwa więzienia. Zamknięto miejscowe lotnisko, szkoły i ulice. Ogień ogarnął zabudowania i samochody. W mieście zapanowała panika. Do szpitala z obrażeniami trafiło ponad 130 osób. Większość przypadków to zatrucie dymem. Lokalne władze wprowadziły stan wyjątkowy. W innych częściach kraju sytuacja wyglądała podobnie. Strażaków wspomagali żołnierze i naprędce zmobilizowane setki rezerwistów. Izrael otrzymał szybką pomoc lotniczą z całego świata. Czy ten scenariusz brzmi znajomo? Gilad Erdan, minister ds. bezpieczeństwa publicznego Izraela, poinformował, że przynajmniej połowa pożarów powstała na skutek celowych podpaleń, stanowiących nowy rodzaj terroryzmu. Na drzewach znaleziono ślady świadczące o stosowaniu bomb zapalających. „Każdy pożar, który powstał w tym okresie na skutek podpalenia, bez dwóch zdań jest aktem terroru i tak będzie traktowany” – ogłosił premier Izraela Binjamin Netanjahu.

***

W całej historii sztuki wojennej – od starożytności aż po dziś dzień, ogień zapisał się jako skuteczna broń bojowa. Kwestią czasu jest jego ponowne użycie w konfliktach o charakterze asymetrycznym, w których metody działania nie mieszczą się w konwencjonalnym pojęciu wojny. Postępująca dominacja technologiczna świata zachodniego zmusza słabiej uzbrojonych terrorystów do poszukiwania nowych strategii nękania. Przewodnicy ideowi islamskich grup ekstremistycznych nawołują swoich zwolenników, by dokonywali masowych podpaleń. Święta wojna ma być prowadzona wszelkimi możliwymi sposobami. Teraz także w lesie.

Jan Kaczmarowski zajmuje się ochroną przeciwpożarową lasu, jest pracownikiem Wydziału Ochrony Lasu Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych
fot. Mirosław Kwiatkowski

 luty 2017