Chronić z głową

Kategoria: Rozpoznawanie zagrożeń

Ochrona dóbr kultury ma zapewnić naszym zabytkom trwanie, jak długo będzie istniał świat. To założenie idealne, mające niewiele wspólnego z rzeczywistością.

O problemie ochrony dziedzictwa kulturowego dyskutowano podczas kolejnej edycji Międzynarodowej Konferencji „Ochrona dóbr kultury na wypadek szczególnych zagrożeń”, zorganizowanej pod koniec ubiegłego roku przez Szkołę Aspirantów PSP w Krakowie i Komendę Główną PSP przy współpracy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Tegoroczna konferencja miała trzy odsłony – w Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie, na Zamku Królewskim w Niepołomicach i w Centralnym Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach.

Traktaty międzynarodowe, umowy i projekty, m.in. projekt Błękitna Tarcza, o którym w trakcie konferencji mówił Krzysztof Sałaciński, radca ministra w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, prezes Polskiego Komitetu Błękitnej Tarczy, sytuują nasze dziedzictwo kulturowe w systemie ochrony globalnej. W praktyce jednak na stan zachowania zabytku – jak wyraźnie pokazała konferencja – wpływają przede wszystkim lokalne inicjatywy oraz dbałość i przestrzeganie elementarnych zasad bezpieczeństwa przez właścicieli czy zarządców dóbr kultury.

Uczestnicy konferencji w trakcie trzech dni zapoznali się z wieloma szczegółowymi zagadnieniami, dotyczącymi m.in. prewencji pożarowej w obiektach dóbr kultury, obowiązującego prawa w zakresie ochrony zabytków, nowych systemów i środków gaśniczych, które mogą zostać wykorzystane do gaszenia pożarów, a także analizami zdarzeń powstałych w obiektach zabytkowych. Była to też okazja do obejrzenia pozorowanej akcji ratowniczo-gaśniczej – związanej z usuwaniem skutków pożaru na zamku w Niepołomicach czy sposobów zabezpieczania zbiorów i przygotowania ich do ewakuacji w sytuacji zagrożenia – na przykładzie zasobów Centralnego Muzeum Pożarnictwa.

Cenić – to za mało

Wydawałoby się, że w naszym społeczeństwie świadomość wagi ochrony dziedzictwa kulturowego jest naprawdę duża. Badania postaw społecznych przeprowadzone w 2013 r. przez Narodowy Instytut Dziedzictwa wskazują, że według 90% mieszkańców dużych i średnich miast dziedzictwo kulturowe odgrywa ważną rolę społeczną. Podobnie sądzą mieszkańcy wsi (87%). Większość ankietowanych stwierdziła, że zabytki pozytywnie wpływają na rozwój społeczno-ekonomiczny poszczególnych regionów, a także podnoszą jakość życia poprzez umożliwienie identyfikacji lokalnej, budowy spójności społecznej i wspólnoty opartej na dumie z „naszego” dziedzictwa. Duma ta, jak wynika z badań NID, opiera się na deklaratywnej znajomości najbliższej okolicy oraz jej historycznych zasobów – 80% badanych zna przynajmniej jeden zabytek w swojej okolicy. To z pewnością budujące statystyki. Niestety, pozytywne postrzeganie obiektów kultury to jeszcze zbyt mało, by je ochronić (bez uszczerbku) dla następnych pokoleń. Potrzebna jest konsekwentna o nie dbałość, zwłaszcza w zakresie bezpieczeństwa pożarowego.  

Niestety pożary

Bo też właśnie problemem, który zdominował spotkanie, siłą rzeczy było niszczące działanie ognia. Jak wynika z danych zebranych przez Biuro Rozpoznawania Zagrożeń Komendy Głównej PSP, w latach 2010-2014 w obiektach dóbr kultury powstało 721 pożarów. Zniszczeniu ulegały najczęściej drewniane obiekty sakralne i kultu religijnego. Najczęściej z powodu nieostrożnego obchodzenia się z otwartym ogniem, zwarć w instalacjach i urządzeniach elektrycznych czy braku konserwacji urządzeń grzewczych na paliwa stałe i gazowe oraz przewodów kominowych. Zaskakujące i niepokojące jest także to, że pożary zabytków są często efektem podpalenia. W 2014 r. stanowiły one aż 10 proc. przyczyn wszystkich pożarów w obiektach zabytkowych.

Funkcjonariusze PSP z pionu prewencji sprawdzają około 700 obiektów kultury rocznie. Kontrole pozwalają na wychwycenie wielu braków, błędów czy zaniechań, które mogą mieć dla zabytku tragiczne skutki. I tak w 2014 r. stwierdzono w tego typu obiektach 1215 różnego rodzaju nieprawidłowości. Najczęściej dotyczyły one okresowych badań instalacji użytkowych (brakowało ich w 236 skontrolowanych obiektach), stanu dróg ewakuacyjnych (w 117 obiektach), instrukcji bezpieczeństwa pożarowego (74 obiekty), systemów sygnalizacji pożarowej (63 obiekty), przeciwpożarowych instalacji wodociągowych (55) czy gaśnic (52). Co ważne, wiele ze stwierdzonych nieprawidłowości można łatwo usnąć, bez dużych nakładów finansowych – nierzadko wystarczy na przykład usunięcie mebli zastawiających drogę ewakuacyjną, zaktualizowanie instrukcji bezpieczeństwa pożarowego bądź przeprowadzenie kontroli okresowej instalacji elektrycznej.

Na poprawę stanu bezpieczeństwa pożarowego obiektów zabytkowych zdecydowanie wpływa system sygnalizacji pożarowej (SSP), w który muszą być wyposażone muzea i zabytki budowlane, wytypowane przez generalnego konserwatora zabytków w uzgodnieniu z komendantem głównym PSP. W 2014 r. obowiązek ten nałożono na 732 obiekty, zaś faktycznie w system wyposażonych było 617 obiektów (84,3%).

Instrukcja – niezbędny element

Jedną z najistotniejszych kwestii bezpośrednio wiążących się z minimalizowaniem zagrożenia pożarowego jest odpowiednio przygotowana instrukcja bezpieczeństwa pożarowego i zaznajomienie z nią pracowników obiektu (zwłaszcza jeśli to obiekt użyteczności publicznej). Wygłaszający referat na ten temat st. bryg. Paweł Janik z Biura Rozpoznawania Zagrożeń KG PSP podkreślił, że stanowi ona niezbędny element zabezpieczenia przeciwpożarowego obiektu, wręcz przesądzający o tym, czy system ochrony przeciwpożarowej będzie skuteczny i sprawny.

Okazuje się jednak, że dobrze zredagowana instrukcja pożarowa to towar deficytowy – i to nie tylko w obiektach dóbr kultury. Niestety, ich zarządcy często traktują ją jako papierowy dokument, który po prostu trzeba mieć, nie przykładając wagi do jej zawartości. Paweł Janik wskazał kilka typowych błędów pojawiających się w tym dokumencie. Wiele instrukcji zawiera jedynie ogólne i dość mgliste wytyczne. Bardzo często cytuje się w nich literalnie przepisy, zamiast przełożyć je na określoną procedurę postępowania, odnoszącą się do realiów technicznych i organizacyjnych w obiekcie. Nierzadko też instrukcje pożarowe trudno zrozumieć. Powód? Pisane są językiem specjalistycznym, niezrozumiałym lub zbyt zawiłym dla przeciętnego zjadacza chleba.

A przecież to właśnie instrukcja bezpieczeństwa pożarowego stanowi instruktaż (dosłownie) sposobu postępowania na wypadek sytuacji zagrożenia. I powinna być faktyczną pomocą dla użytkowników obiektu. To często przecież od ich szybkiej i właściwej reakcji zależy powodzenie działań gaśniczych. Należałoby zatem w instrukcji zawrzeć precyzyjne wskazówki, które będą instruowały krok po kroku, jak się zachować. Nie powinna być ani zbyt rozbudowana, ani lapidarna – tak, by przeciętny odbiorca mógł szybko i bez kłopotu zrozumieć jej treść i przełożyć ją na konkretne działanie. (O prawidłowo zredagowanej instrukcji więcej w kolejnym numerze PP).

Elementy układanki

A jeśli już do pożaru dojdzie? Nieodzowna jest szybka i skuteczna akcja ratowniczo-gaśnicza. Ale jak wiadomo, właśnie z tą skutecznością bywa różnie, zwłaszcza w drewnianych kościołach, które płoną jak zapałka. Dobrą i godną polecenia praktyką jest prewencyjne współdziałanie zarządców obiektów z jednostkami PSP. O odpowiednim rozpoznaniu obiektu przez straż pożarną mówili w czasie konferencji st. bryg. Krzysztof Kociołek z SA PSP w Krakowie i kpt. Łukasz Szewczyk z KM PSP w Krakowie. Podstawą są cyklicznie przeprowadzane ćwiczenia, także z ewakuacji zbiorów, sprawdzające przygotowanie strażaków i personelu do rzeczywistych działań w obiekcie. Bo – jak podkreślił Krzysztof Kociołek – ćwiczenia pozwalają wskazać słabe i mocne strony przygotowania do sytuacji kryzysowej, a szczególnie odkryć istotne z punktu widzenia operacyjnego braki.

Wymownym przykładem tego, jak istotne jest pieczołowite zrealizowanie ochrony przeciwpożarowej obiektu we wszystkich jej aspektach, był pożar na Zamku w Książu pod koniec 2014 r., o którym mówił bryg. Dariusz Buła z KW PSP we Wrocławiu. Ogień pojawił się na poddaszu na skutek niewłaściwego prowadzenia niebezpiecznych pożarowo prac remontowo-budowlanych. Pożar udało się szybko opanować, bez większych strat dla zabytku. Udana akcja to nie był przypadek. Prace nad odpowiednim zabezpieczeniem pożarowym obiektu trwały wiele lat, złożyły się na nie drobiazgowe ustalenia między właścicielem obiektu a PSP. Dzięki działaniom kontrolno-rozpoznawczym udało się w obiekcie wprowadzić wiele rozwiązań, które uchroniły go przed zniszczeniem. Sprawdziły się nie tylko np. instalacje przeciwpożarowe, system sygnalizacji pożaru, właściwie opracowana instrukcja bezpieczeństwa pożarowego, lecz także odpowiednie rozpoznanie dojazdów pożarowych (zamek usytuowany jest na cyplu skalnym), zaopatrzenia w wodę czy układu pomieszczeń w trakcie cyklicznych ćwiczeń. Dobra znajomość topografii obiektu podczas realnej akcji pozwoliła strażakom szybko odnaleźć się w zamkowym labiryncie.

To chyba najlepszy dowód na to, że każdy element układanki zwanej ochroną przeciwpożarową jest równie ważny i do każdego z nich należy przykładać taką samą wagę. Warto o tym pamiętać, dbając o nasze – jakże ważne – dziedzictwo kulturowe.

Więcej informacji o ochronie przeciwpożarowej zabytków w wydawnictwie pokonferencyjnym „Ochrona dóbr kultury na wypadek szczególnych zagrożeń – bezpieczeństwo użytkowania obiektów zabytkowych”, Zeszyty Naukowe SA PSP w Krakowie, Kraków 2015.

Wykresy:

30 wyjres 1

Liczba pożarów w obiektach zabytkowych w latach 2010-2014

 

fot. W pożarze zabytkowego kościoła św. Antoniego w Braniewie z 3 stycznia br. spłonęło poddasze i drewniany dach. Poewangelicki kościół został wybudowany w latach1830-1837, archiwum KP PSP w Braniewie 

Elżbieta Przyłuska

styczeń 2016