Ratownictwo i ochrona ludności

U podnóża Śnieżnika

Kategoria: Ratownictwo i ochrona ludności

Współpraca straży pożarnej z GOPR w zakresie niesienia pomocy w terenie górskim była motywem przewodnim ćwiczeń Rezerwat-Międzygórze 2016, przeprowadzonych u podnóża Śnieżnika (woj. dolnośląskie).

Najważniejsze epizody zrealizowano w trudnych warunkach terenowych – w rezerwacie Wodospad Wilczki (drugi co do wysokości wodospad w polskich Sudetach), położonym w Śnieżnickim Parku Krajobrazowym, oraz na zaporze wodnej suchego zbiornika poniżej rezerwatu. Skupiono się na ratownictwie wysokościowym. Był to również główny zakres współdziałania strażaków i ratowników GOPR. Dopełniały go zadania z zakresu ratownictwa wodnego i medycznego. Masowy wypadek drogowy i związane z nim działania zaplanowano jako część dodatkową, niezależną od podstawowego tematu ćwiczeń. Takie uzupełnienie scenariusza wynikało z powszechności występowania tego rodzaju zagrożeń w rejonie chronionym przez KP PSP w Kłodzku. Podobnie rzecz się miała z epizodem zakładającym wypadek podczas wyrębu lasu.

 

Pozwolenia

Najpierw należało wykonać procedury administracyjne. Poruszanie się po rezerwacie i zaporze wodnej podlega ścisłym ograniczeniom. Konieczne było uzyskanie zgody na przeprowadzenie ćwiczeń od Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej we Wrocławiu. Podstawową zasadą funkcjonowania parku narodowego czy rezerwatu przyrody jest podporządkowanie aktywności człowieka potrzebie ochrony przyrody. Organizatorzy każdych takich ćwiczeń czy manewrów powinni więc zastanowić się, czy przeprowadzenie ich akurat na takim obszarze na pewno jest konieczne. Należy też pamiętać, by ograniczyć zakres zaplanowanych działań do minimum, niezbędnego dla organizacji przedsięwzięcia. Każde wkroczenie człowieka na teren przyrodniczo cenny ma z założenia negatywne konsekwencje dla środowiska naturalnego. Nawet niewielkie szkody z tym związane muszą być uzasadnione stanem wyższej konieczności.

W przypadku ćwiczeń Rezerwat-Międzygórze 2016 podstawowym argumentem było rzeczywiste zagrożenie wypadkiem w pasie szlaku pieszego, biegnącego wokół wodospadu. W ciągu ostatnich 10 lat miało tam miejsce kilka upadków na dno wąwozu i kilka prób samobójczych. Możliwe, że do takich sytuacji będzie dochodziło częściej, ze względu na wzmagający się ruch turystyczny. Drugim argumentem był brak podobnego, niechronionego wodospadu w promieniu 100 km. Ważną kwestią w staraniach o zgodę był również fakt, że w rezerwacie tym wielokrotnie odbywały się ćwiczenia GOPR i wojska, ale bez udziału straży pożarnej. A przecież w razie rzeczywistego zdarzenia, zwłaszcza z udziałem więcej niż jednego poszkodowanego, zadysponowanie straży pożarnej jako wsparcia jest nieodzowne z uwagi na ograniczenia kadrowe, którym podlega GOPR. W całorocznej i całodobowej stacji GOPR w Międzygórzu dyżur pełni dwóch ratowników etatowych, a kolejna oddalona jest o około 40 km. W rejonie działania JRG w Bystrzycy Kłodzkiej straż pożarna wielokrotnie była dysponowana do zdarzeń razem z ratownikami GOPR.

Działania na terenie rezerwatu przyrody ograniczono do dwóch godzin, a ratowników biorących bezpośredni udział w epizodzie, poruszających się poza szlakiem turystycznym, było dwunastu. Te wielkości to efekt kompromisu między wymogami prowadzenia działań ratowniczych, a dobrem przyrody.

Epizody

W trakcie dwudniowych ćwiczeń zrealizowano w sumie cztery epizody. Towarzyszył im panel dyskusyjny dotyczący błędów popełnianych podczas sporządzania kart medycznych. Pierwszy epizod obejmował upadek mężczyzny z kładki nad wodospadem na dno kotła. Nieprzytomny poszkodowany miał zachowane czynności życiowe. Aby się do niego dostać, ratownicy musieli użyć technik alpinistycznych. Na tym terenie nie ma bowiem szybszej i bezpieczniejszej drogi zejścia pod wodospad (około 50 m). W działaniach uczestniczyło 12 ratowników (9 strażaków i 3 ratowników GOPR) – sześciu zeszło na dół, a pozostali ich asekurowali. Poszkodowany uzyskał kwalifikowaną pierwszą pomoc, a następnie ewakuowano go, umieszczając w koszu ewakuacyjnym. W tym epizodzie ćwiczący posłużyli się specjalnie przygotowanym fantomem.

W drugim epizodzie połączono elementy ratownictwa wysokościowego i wodnego. Zakładał on ewakuowanie poszkodowanego, trzymającego się głazu w wezbranych wodach górskiej rzeki. Wykorzystano w tym celu tzw. metodę trójkąta, składającego się z sześciu ratowników, którzy ustawiają się trójkątem wokół poszkodowanego, a następnie przenoszą go, trzymając wewnątrz owego trójkąta na brzeg. Epizod ten powtórzono, wykorzystując do ewakuacji techniki alpinistyczne (tyrolkę). W tym przypadku w działania zaangażowano 12 strażaków. Poszkodowany (odgrywany przez pozoranta) był przytomny, lecz silnie wychłodzony. Dodatkowo przećwiczono wariant udzielania kwalifikowanej pierwszej pomocy w związku z nagłym zatrzymaniem krążenia (NZK).

Trzecie zdarzenie miało miejsce w lesie. Podczas ścinania drzewa doszło do przygniecenia drwala pniem świerka. Był nieprzytomny, miał obrażenia wielonarządowe. W działaniach ratowniczych wykorzystano poduszki pneumatyczne niskiego podnoszenia z osprzętem towarzyszącym, które posłużyły do uniesienia pnia i umożliwienia ewakuacji rannego. Tutaj także przećwiczono wariant z NZK.

Ostatni epizod, zrealizowany w drugim dniu ćwiczeń, to wypadek masowy z udziałem dziesięciu pieszych uczestników ruchu i dwóch samochodów osobowych, w których podróżowało po pięć osób. Auta po czołowym zderzeniu wpadły w grupę pieszych. Role 20 poszkodowanych odegrali studenci Wyższej Szkoły Medycznej w Kłodzku oraz uczniowie Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Kłodzku. Czterech poszkodowanych doznało NZK, u pozostałych, w tym trojga nieprzytomnych, podejrzewano liczne złamania, pęknięcia oraz zmiażdżenia. W działaniach uczestniczyło 36 strażaków. Wykorzystali oni dwa namioty pneumatyczne, w których przeprowadzili zaopatrzenie medyczne ofiar. Aby wykonać dostęp do poszkodowanych uwięzionych we wrakach, użyli narzędzi hydraulicznych. Nadzór nad realizacją założeń sprawował koordynator działań medycznych woj. dolnośląskiego lekarz med. Wojciech Kopacki.

Co z ćwiczeń?

Najciekawsze wnioski dotyczą postrzegania technik ratownictwa wysokościowego oraz miejsca ratownictwa medycznego w dzisiejszej straży pożarnej. Wykorzystanie sprzętu linowego do ewakuacji poszkodowanego, wbrew często spotykanym opiniom, jest czasochłonne. Dotarcie do poszkodowanego leżącego pod wodospadem od momentu przyjazdu na miejsce zdarzenia, przez budowę stanowiska, po samo zejście, zajęło ratownikom około 20 min. O gotowości przekazania rannego zespołowi ratownictwa medycznego można było mówić w tym scenariuszu po upływie godziny. W każdym epizodzie ćwiczono udzielanie kwalifikowanej pierwszej pomocy z użyciem zestawu PSP R1. Ćwiczenia potwierdziły spostrzeżenia z analiz rzeczywistych działań ratowniczo-gaśniczych – ważne, by zestawy takie znajdowały się na wyposażeniu jednostek nie tylko KSRG, lecz także mniejszych OSP, a każdy ratownik biegle się nimi posługiwał.

W ćwiczeniach wzięło udział 61 strażaków PSP i OSP oraz trzech ratowników GOPR. Wsparcie logistyczne zapewniły JRG PSP w Kłodzku i JRG w Nowej Rudzie, a nadzór – komendant powiatowy PSP w Kłodzku st. bryg. Jan Chodorowski , i przedstawiciele KW PSP we Wrocławiu. W charakterze gości przybyli przedstawiciele Nadleśnictwa Międzylesie oraz władz samorządowych gmin Bystrzyca Kłodzka i Międzylesie. Organizatorem ćwiczeń była Komenda Powiatowa PSP w Kłodzku, odpowiadająca za ochronę największego powiatu woj. dolnośląskiego.

mł. asp. Arkadiusz Kot jest p.o. dowódcą zmiany JRG w Bystrzycy Kłodzkiej, specjalistą ds. BHP w KP PSP w Kłodzku
fot. Izabela Płomińska, Adam Wolski

 

styczeń 2017